Pamiętacie „Polski Nowy Ład”? On wrócił!
KSeF, czyli Krajowy System e-Faktur, przedstawiany jest przez administrację publiczną jako krok w stronę nowoczesności i uproszczenia rozliczeń podatkowych. W rzeczywistości jednak system ten stanowi jeden z najbardziej radykalnych przykładów rozszerzania kontroli państwa nad działalnością gospodarczą w Polsce po 1989 roku. Pod pozorem cyfryzacji i „uszczelniania systemu VAT” wprowadza się rozwiązanie, które w istocie ogranicza swobodę prowadzenia działalności gospodarczej i osłabia fundamenty wolnego rynku.
Krajowy System e-Faktur centralizuje proces wystawiania, odbierania i przechowywania faktur, czyniąc państwo nie tylko arbitrem podatkowym, ale także stałym uczestnikiem każdej transakcji gospodarczej. Faktura przestaje być dokumentem pomiędzy sprzedawcą a nabywcą, a staje się zapisem w rządowym rejestrze, którego istnienie i ważność zależą od akceptacji systemu administracji skarbowej. To zasadnicza zmiana relacji między przedsiębiorcą a państwem, w której to państwo uzurpuje sobie prawo do bycia pośrednikiem w prywatnym obrocie gospodarczym.
Z perspektywy wolnorynkowej KSeF jest rozwiązaniem głęboko problematycznym. Wolny rynek opiera się na zaufaniu do przedsiębiorców, swobodzie zawierania umów i minimalnej ingerencji państwa w codzienne funkcjonowanie firm. Tymczasem Krajowy System e-Faktur wprowadza model prewencyjnej kontroli, w którym każda faktura trafia do państwowej bazy danych w czasie rzeczywistym. Oznacza to faktyczne zniesienie zasady domniemania uczciwości przedsiębiorcy i zastąpienie jej logiką ciągłego nadzoru.
Zwolennicy KSeF argumentują, że system ograniczy wyłudzenia VAT i przyspieszy zwroty podatku. Problem polega jednak na tym, że koszt walki z patologiami ponoszą wszyscy uczestnicy rynku, w tym uczciwe mikro i małe przedsiębiorstwa. Dostosowanie się do wymogów KSeF oznacza konieczność zakupu nowego oprogramowania, reorganizacji procesów księgowych oraz podporządkowania się sztywnej, odgórnie narzuconej strukturze faktury. To szczególnie dotkliwe dla firm, które do tej pory funkcjonowały sprawnie bez rozbudowanych systemów informatycznych.
KSeF wzmacnia również asymetrię sił pomiędzy państwem a przedsiębiorcą. Administracja skarbowa zyskuje natychmiastowy dostęp do pełnych danych o obrocie gospodarczym, podczas gdy przedsiębiorca traci kontrolę nad własną dokumentacją handlową. Centralne przechowywanie faktur rodzi także pytania o bezpieczeństwo danych, tajemnicę handlową oraz realne granice wykorzystania zgromadzonych informacji przez organy państwa, zarówno dziś, jak i w przyszłości.
Z punktu widzenia idei wolnego rynku Krajowy System e-Faktur nie jest neutralnym narzędziem technologicznym, lecz elementem szerszego trendu polegającego na stopniowym podporządkowywaniu działalności gospodarczej logice administracyjnej. To kolejny krok w kierunku modelu, w którym przedsiębiorca nie jest podmiotem autonomicznym, lecz wykonawcą procedur zaprojektowanych przez państwo. Rynek, zamiast opierać się na konkurencji i innowacyjności, coraz bardziej przypomina system regulowany centralnie, w którym inicjatywa prywatna ustępuje miejsca zgodności z urzędowym algorytmem.
KSeF może i zwiększy efektywność aparatu skarbowego, ale odbywa się to kosztem wolności gospodarczej, prywatności i elastyczności rynku. W dłuższej perspektywie takie rozwiązania nie wzmacniają przedsiębiorczości, lecz ją tłumią, zniechęcając do rozwoju i podejmowania ryzyka. Jeśli wolny rynek ma pozostać realną wartością, a nie jedynie hasłem, to Krajowy System e-Faktur powinien być przedmiotem poważnej debaty, a nie bezrefleksyjnie wdrażanym narzędziem kontroli.
KSeF, czyli Krajowy System e-Faktur, przedstawiany jest przez administrację publiczną jako krok w stronę nowoczesności i uproszczenia rozliczeń podatkowych. W rzeczywistości jednak system ten stanowi jeden z najbardziej radykalnych przykładów rozszerzania kontroli państwa nad działalnością gospodarczą w Polsce po 1989 roku. Pod pozorem cyfryzacji i „uszczelniania systemu VAT” wprowadza się rozwiązanie, które w istocie ogranicza swobodę prowadzenia działalności gospodarczej i osłabia fundamenty wolnego rynku.
Krajowy System e-Faktur centralizuje proces wystawiania, odbierania i przechowywania faktur, czyniąc państwo nie tylko arbitrem podatkowym, ale także stałym uczestnikiem każdej transakcji gospodarczej. Faktura przestaje być dokumentem pomiędzy sprzedawcą a nabywcą, a staje się zapisem w rządowym rejestrze, którego istnienie i ważność zależą od akceptacji systemu administracji skarbowej. To zasadnicza zmiana relacji między przedsiębiorcą a państwem, w której to państwo uzurpuje sobie prawo do bycia pośrednikiem w prywatnym obrocie gospodarczym.
Z perspektywy wolnorynkowej KSeF jest rozwiązaniem głęboko problematycznym. Wolny rynek opiera się na zaufaniu do przedsiębiorców, swobodzie zawierania umów i minimalnej ingerencji państwa w codzienne funkcjonowanie firm. Tymczasem Krajowy System e-Faktur wprowadza model prewencyjnej kontroli, w którym każda faktura trafia do państwowej bazy danych w czasie rzeczywistym. Oznacza to faktyczne zniesienie zasady domniemania uczciwości przedsiębiorcy i zastąpienie jej logiką ciągłego nadzoru.
Zwolennicy KSeF argumentują, że system ograniczy wyłudzenia VAT i przyspieszy zwroty podatku. Problem polega jednak na tym, że koszt walki z patologiami ponoszą wszyscy uczestnicy rynku, w tym uczciwe mikro i małe przedsiębiorstwa. Dostosowanie się do wymogów KSeF oznacza konieczność zakupu nowego oprogramowania, reorganizacji procesów księgowych oraz podporządkowania się sztywnej, odgórnie narzuconej strukturze faktury. To szczególnie dotkliwe dla firm, które do tej pory funkcjonowały sprawnie bez rozbudowanych systemów informatycznych.
KSeF wzmacnia również asymetrię sił pomiędzy państwem a przedsiębiorcą. Administracja skarbowa zyskuje natychmiastowy dostęp do pełnych danych o obrocie gospodarczym, podczas gdy przedsiębiorca traci kontrolę nad własną dokumentacją handlową. Centralne przechowywanie faktur rodzi także pytania o bezpieczeństwo danych, tajemnicę handlową oraz realne granice wykorzystania zgromadzonych informacji przez organy państwa, zarówno dziś, jak i w przyszłości.
Z punktu widzenia idei wolnego rynku Krajowy System e-Faktur nie jest neutralnym narzędziem technologicznym, lecz elementem szerszego trendu polegającego na stopniowym podporządkowywaniu działalności gospodarczej logice administracyjnej. To kolejny krok w kierunku modelu, w którym przedsiębiorca nie jest podmiotem autonomicznym, lecz wykonawcą procedur zaprojektowanych przez państwo. Rynek, zamiast opierać się na konkurencji i innowacyjności, coraz bardziej przypomina system regulowany centralnie, w którym inicjatywa prywatna ustępuje miejsca zgodności z urzędowym algorytmem.
KSeF może i zwiększy efektywność aparatu skarbowego, ale odbywa się to kosztem wolności gospodarczej, prywatności i elastyczności rynku. W dłuższej perspektywie takie rozwiązania nie wzmacniają przedsiębiorczości, lecz ją tłumią, zniechęcając do rozwoju i podejmowania ryzyka. Jeśli wolny rynek ma pozostać realną wartością, a nie jedynie hasłem, to Krajowy System e-Faktur powinien być przedmiotem poważnej debaty, a nie bezrefleksyjnie wdrażanym narzędziem kontroli.
Zacznijmy wreszcie doceniać, że żyjemy w gospodarce wolnorynkowej, bo to właśnie ona, a nie państwo daje nam możliwość godnego życia.
Tekst nie ma na celu nikogo urazić
Komentarze
Prześlij komentarz