Przejdź do głównej zawartości

KSeF = ŚMIERĆ POLSKIEJ PRZEDSIĘBIORCZOŚCI

     

Źródło: AI/Facebook 

       Pamiętacie „Polski Nowy Ład”? On wrócił! 
KSeF, czyli Krajowy System e-Faktur, przedstawiany jest przez administrację publiczną jako krok w stronę nowoczesności i uproszczenia rozliczeń podatkowych. W rzeczywistości jednak system ten stanowi jeden z najbardziej radykalnych przykładów rozszerzania kontroli państwa nad działalnością gospodarczą w Polsce po 1989 roku. Pod pozorem cyfryzacji i „uszczelniania systemu VAT” wprowadza się rozwiązanie, które w istocie ogranicza swobodę prowadzenia działalności gospodarczej i osłabia fundamenty wolnego rynku.

Cyfryzacja czy kontrola?

   Krajowy System e-Faktur centralizuje proces wystawiania, odbierania i przechowywania faktur, czyniąc państwo nie tylko arbitrem podatkowym, ale także stałym uczestnikiem każdej transakcji gospodarczej. Faktura przestaje być dokumentem pomiędzy sprzedawcą a nabywcą, a staje się zapisem w rządowym rejestrze, którego istnienie i ważność zależą od akceptacji systemu administracji skarbowej. To zasadnicza zmiana relacji między przedsiębiorcą a państwem, w której to państwo uzurpuje sobie prawo do bycia pośrednikiem w prywatnym obrocie gospodarczym.
  
  Z perspektywy wolnorynkowej KSeF jest rozwiązaniem głęboko problematycznym. Wolny rynek opiera się na zaufaniu do przedsiębiorców, swobodzie zawierania umów i minimalnej ingerencji państwa w codzienne funkcjonowanie firm. Tymczasem Krajowy System e-Faktur wprowadza model prewencyjnej kontroli, w którym każda faktura trafia do państwowej bazy danych w czasie rzeczywistym. Oznacza to faktyczne zniesienie zasady domniemania uczciwości przedsiębiorcy i zastąpienie jej logiką ciągłego nadzoru.
 
 Koszty dla przedsiębiorców

  Zwolennicy KSeF argumentują, że system ograniczy wyłudzenia VAT i przyspieszy zwroty podatku. Problem polega jednak na tym, że koszt walki z patologiami ponoszą wszyscy uczestnicy rynku, w tym uczciwe mikro i małe przedsiębiorstwa. Dostosowanie się do wymogów KSeF oznacza konieczność zakupu nowego oprogramowania, reorganizacji procesów księgowych oraz podporządkowania się sztywnej, odgórnie narzuconej strukturze faktury. To szczególnie dotkliwe dla firm, które do tej pory funkcjonowały sprawnie bez rozbudowanych systemów informatycznych.
 
   KSeF wzmacnia również asymetrię sił pomiędzy państwem a przedsiębiorcą. Administracja skarbowa zyskuje natychmiastowy dostęp do pełnych danych o obrocie gospodarczym, podczas gdy przedsiębiorca traci kontrolę nad własną dokumentacją handlową. Centralne przechowywanie faktur rodzi także pytania o bezpieczeństwo danych, tajemnicę handlową oraz realne granice wykorzystania zgromadzonych informacji przez organy państwa, zarówno dziś, jak i w przyszłości.

Koniec domniemania uczciwości

    Z punktu widzenia idei wolnego rynku Krajowy System e-Faktur nie jest neutralnym narzędziem technologicznym, lecz elementem szerszego trendu polegającego na stopniowym podporządkowywaniu działalności gospodarczej logice administracyjnej. To kolejny krok w kierunku modelu, w którym przedsiębiorca nie jest podmiotem autonomicznym, lecz wykonawcą procedur zaprojektowanych przez państwo. Rynek, zamiast opierać się na konkurencji i innowacyjności, coraz bardziej przypomina system regulowany centralnie, w którym inicjatywa prywatna ustępuje miejsca zgodności z urzędowym algorytmem.
 
   KSeF może i zwiększy efektywność aparatu skarbowego, ale odbywa się to kosztem wolności gospodarczej, prywatności i elastyczności rynku. W dłuższej perspektywie takie rozwiązania nie wzmacniają przedsiębiorczości, lecz ją tłumią, zniechęcając do rozwoju i podejmowania ryzyka. Jeśli wolny rynek ma pozostać realną wartością, a nie jedynie hasłem, to Krajowy System e-Faktur powinien być przedmiotem poważnej debaty, a nie bezrefleksyjnie wdrażanym narzędziem kontroli. 

    Zacznijmy wreszcie doceniać, że żyjemy w gospodarce wolnorynkowej, bo to właśnie ona, a nie państwo daje nam możliwość godnego życia.


Tekst nie ma na celu nikogo urazić

Popularne posty z tego bloga

SAFE - ZAMACH NA NASZĄ SUWERENNOŚĆ

            N a platformie „X” doszło do potyczki słownej między europosłem PIS Danielem Obajtkiem, a rzecznikiem rządu Adamem Szłapką.  Chodziło o to, czy w programie SAFE znajdują się kamienie milowe. Rzecznik Szłapka zarzucił Danielowi Obajtkowi kłamstwo. Co innego mówi nam jednak zawartość uzasadnienia rządowego projektu ustawy.     Źródło: wikimedia commons Belgijska prezydencja w Radzie UE 2024 bez zmian Politycy koalicji rządzącej przekonują, że Polska powinna wejść do programu SAFE. Uzasadniają to ogromem korzyści, jakie będą nas czekały po skorzystaniu z unijnych pieniędzy.  Unia nie może dać pieniędzy, bo ich nie ma!  No właśnie, ale skąd Unia Europejska będzie pozyskiwać te mistyczne fundusze? SAFE to zwyczajny dług, a nie bezzwrotna dotacja . UE weźmie kredyt w wysokości do 150 mld euro (czyli ok. 630 mld zł). Pieniądze te będą następnie przekazywane państwom członkowskim, które będą musiały go spłacić. Na Pol...

WYGRANI I PRZEGRANI 2025 ROKU

       Źródło: wikimedia commons https://www.flickr.com/people/137643065@N06       J ako, że każdy robi podsumowanie tego roku nie możemy być gorsi, a więc oto nasz ranking trzech największych wygranych i trzech największych przegranych roku 2025. Wygrani: Miejsce 1 - Karol Nawrocki      Ten wybór wydaje się być oczywisty, Karol Nawrocki został prezydentem mimo tego, że tych wyborów wygrać nie mógł. Ciągle afery w czasie kampanii i do tego kontrkandydat który był uważany za pewniaka do wygrania tych wyborów od 2020 r. Oczywiście można powiedzieć, że wygrał minimalną przewagą, ale jednak wygrał, a teraz nie dość, że sondaże wskazują na wzrost jego poparcia, to wyrasta nam on na nowego przywódcę polskiej prawicy. Miejsce 2 - Grzegorz Braun      Po wyjściu/wywaleniu z Konfederacji wszyscy myśleli, że to koniec Grzegorza Brauna w polskiej polityce i będzie on skazany na spoczywanie w okolicy 3%, a jednak wybory prezyde...

TOWARZYSZ WŁODEK

   Źródło: wikimedia commons https://www.flickr.com/people/193098256@N08      W łodzimierz Czarzasty znów znalazł się w centrum politycznej burzy, tym razem po jednoznacznej odmowie poparcia Donalda Trumpa jako kandydata do Pokojowej Nagrody Nobla. Sprawa jest świeża, głośna i mocno symboliczna, bo dotyka nie tylko samego Trumpa, ale też stosunku polskiej lewicy do USA, globalnej polityki i aktualnego układu sił.      Po co to wszystko?      Czarzasty nie próbował kluczyć. Wprost stwierdził, że Donald Trump nie zasługuje na takie wyróżnienie i że nie widzi podstaw, by go w jakikolwiek sposób wspierać. Argumentacja była klasyczna dla lewicy: kontrowersyjna prezydentura, podważanie instytucji demokratycznych, konflikty międzynarodowe i styl polityki oparty na konfrontacji.      Formalnie wszystko się zgadza - Pokojowa Nagroda Nobla ma nagradzać działania na rzecz pokoju, dialogu i stabilizacji. Problem w tym, że w pol...