Przejdź do głównej zawartości

POLACY CHCĄ POLEXITU ?

          Najnowsze badanie Eurobarometru Parlamentu Europejskiego pokazuje, że 62 proc. Europejczyków uważa członkostwo swojego kraju w Unii Europejskiej za coś dobrego. Na pierwszy rzut oka wygląda to jak sukces Brukseli. Problem w tym, że gdy zejdziemy na poziom poszczególnych państw, obraz przestaje być tak optymistyczny. Polska z wynikiem 57 proc. znajduje się wyraźnie poniżej unijnej średniej.


Źródło: wikimedia commons Thijs ter Haar

   To nie jest przypadek ani chwilowy kaprys opinii publicznej. To efekt narastającego zmęczenia sposobem, w jaki Unia Europejska dziś funkcjonuje i w jaki ingeruje w sprawy państw członkowskich. Ciągle dyrektywy i obostrzenia próba wpajania nam obcych ideologii. Polacy mówią NIE!
   
UE jak Titanic.

    Wynik 57 proc. nie oznacza, że Polacy masowo chcą wyjścia z Unii. Oznacza coś znacznie bardziej niepokojącego dla unijnych elit: spada zaufanie do kierunku, w którym UE zmierza. Kierunek dla dużej części społeczeństwa jest jasny - to góra lodowa której kapitańskie elity nie dostrzegają.

    Polacy widzą, że Bruksela z ogromną energią zajmuje się kwestiami światopoglądowymi, klimatycznymi czy symbolicznymi, a znacznie gorzej radzi sobie z bezpieczeństwem, migracją, konkurencyjnością europejskiej gospodarki czy ochroną interesów własnych producentów. To rodzi frustrację i poczucie, że Unia coraz częściej mówi obywatelom, jak mają żyć, zamiast rozwiązywać realne problemy. UE tylko w niewielkim stopniu przypomina to czym była na początku, z wspólnoty, która miała wspierać rozwój staje się coraz cięższą kulą u nogi.
    
Źródło: European Parliament

Co najbardziej nie podoba się Polakom?

    Jednym z głównych zarzutów wobec UE jest postępująca centralizacja władzy. Decyzje, które jeszcze kilka lat temu należały do kompetencji państw narodowych, dziś coraz częściej zapadają na poziomie instytucji unijnych. Dla kraju takiego jak Polska oznacza to ograniczanie realnej suwerenności w imię niejasno zdefiniowanego „europejskiego interesu”.
 
   To właśnie ten proces sprawia, że poparcie dla UE nie rośnie, a w niektórych krajach wręcz spada. Polacy nie chcą Unii, która traktuje państwa członkowskie jak wykonawców poleceń, a obywateli jak obiekt do wychowywania i korygowania.
 
   Zamiast ogłaszać kolejne komunikaty o wysokim poparciu dla UE, Bruksela powinna potraktować takie wyniki jak polskie jako sygnał ostrzegawczy. Unia potrzebuje głębokich reform, a nie kolejnych kampanii wizerunkowych.
   
Jaka jest recepta?

     Po pierwsze, konieczny jest realny powrót do zasady pomocniczości, czyli oddania większej liczby decyzji państwom członkowskim. 
 
   Po drugie, UE musi przestać być projektem ideologicznym, a znów stać się projektem gospodarczym i bezpieczeństwa.
 
    Po trzecie, instytucje unijne powinny odpowiadać przed obywatelami, a nie same przed sobą.
 
   Polski wynik pokazuje jasno: członkostwo w UE jest akceptowane, ale entuzjazm wyraźnie słabnie. To nie jest głos za rozpadem Unii, tylko apel o zmianę jej kursu. Jeżeli Bruksela nadal będzie ignorować takie sygnały, kolejne badania mogą być dla niej jeszcze mniej komfortowe.
 
   Unia Europejska stoi dziś przed wyborem: albo zacznie słuchać państw i obywateli, albo dalej będzie tracić ich zaufanie i podążać w kierunku katastrofy. Polska nie jest tu wyjątkiem. Jest jednym z pierwszych krajów, w których widać, że cierpliwość wobec obecnego modelu UE powoli się kończy. REFORMA TO NIE MOŻLIWOŚĆ, TO KONIECZNOŚĆ!




Tekst nie ma na celu nikogo urazić.

Popularne posty z tego bloga

SAFE - ZAMACH NA NASZĄ SUWERENNOŚĆ

            N a platformie „X” doszło do potyczki słownej między europosłem PIS Danielem Obajtkiem, a rzecznikiem rządu Adamem Szłapką.  Chodziło o to, czy w programie SAFE znajdują się kamienie milowe. Rzecznik Szłapka zarzucił Danielowi Obajtkowi kłamstwo. Co innego mówi nam jednak zawartość uzasadnienia rządowego projektu ustawy.     Źródło: wikimedia commons Belgijska prezydencja w Radzie UE 2024 bez zmian Politycy koalicji rządzącej przekonują, że Polska powinna wejść do programu SAFE. Uzasadniają to ogromem korzyści, jakie będą nas czekały po skorzystaniu z unijnych pieniędzy.  Unia nie może dać pieniędzy, bo ich nie ma!  No właśnie, ale skąd Unia Europejska będzie pozyskiwać te mistyczne fundusze? SAFE to zwyczajny dług, a nie bezzwrotna dotacja . UE weźmie kredyt w wysokości do 150 mld euro (czyli ok. 630 mld zł). Pieniądze te będą następnie przekazywane państwom członkowskim, które będą musiały go spłacić. Na Pol...

WYGRANI I PRZEGRANI 2025 ROKU

       Źródło: wikimedia commons https://www.flickr.com/people/137643065@N06       J ako, że każdy robi podsumowanie tego roku nie możemy być gorsi, a więc oto nasz ranking trzech największych wygranych i trzech największych przegranych roku 2025. Wygrani: Miejsce 1 - Karol Nawrocki      Ten wybór wydaje się być oczywisty, Karol Nawrocki został prezydentem mimo tego, że tych wyborów wygrać nie mógł. Ciągle afery w czasie kampanii i do tego kontrkandydat który był uważany za pewniaka do wygrania tych wyborów od 2020 r. Oczywiście można powiedzieć, że wygrał minimalną przewagą, ale jednak wygrał, a teraz nie dość, że sondaże wskazują na wzrost jego poparcia, to wyrasta nam on na nowego przywódcę polskiej prawicy. Miejsce 2 - Grzegorz Braun      Po wyjściu/wywaleniu z Konfederacji wszyscy myśleli, że to koniec Grzegorza Brauna w polskiej polityce i będzie on skazany na spoczywanie w okolicy 3%, a jednak wybory prezyde...

TOWARZYSZ WŁODEK

   Źródło: wikimedia commons https://www.flickr.com/people/193098256@N08      W łodzimierz Czarzasty znów znalazł się w centrum politycznej burzy, tym razem po jednoznacznej odmowie poparcia Donalda Trumpa jako kandydata do Pokojowej Nagrody Nobla. Sprawa jest świeża, głośna i mocno symboliczna, bo dotyka nie tylko samego Trumpa, ale też stosunku polskiej lewicy do USA, globalnej polityki i aktualnego układu sił.      Po co to wszystko?      Czarzasty nie próbował kluczyć. Wprost stwierdził, że Donald Trump nie zasługuje na takie wyróżnienie i że nie widzi podstaw, by go w jakikolwiek sposób wspierać. Argumentacja była klasyczna dla lewicy: kontrowersyjna prezydentura, podważanie instytucji demokratycznych, konflikty międzynarodowe i styl polityki oparty na konfrontacji.      Formalnie wszystko się zgadza - Pokojowa Nagroda Nobla ma nagradzać działania na rzecz pokoju, dialogu i stabilizacji. Problem w tym, że w pol...