Jarosław Kaczyński wybrał już kandydata PiS na premiera – taką deklarację złożył prezes Prawa i Sprawiedliwości w wywiadzie dla Radia Maryja, podkreślając, że decyzja została podjęta, ale nazwisko polityka zostanie ujawnione dopiero w najbliższych tygodniach, prawdopodobnie w marcu, co podkreślają liczne źródła medialne i polityczne analizy.
W kontekście tej informacji od dawna krążą spekulacje, a jednym z najczęściej pojawiających się nazwisk potencjalnego kandydata jest Zbigniew Bogucki, który choć oficjalnie nie został jeszcze wskazany, według mediów i ekspertów politycznych jest jednym z poważnych faworytów Kaczyńskiego.
W ostatnich komentarzach medialnych na temat kandydatury Zbigniewa Boguckiego eksperci określają go jako „poważnego kandydata” na przyszłego premiera i podkreślają, że jego nazwisko nie kojarzy się ze „starym PiS-em”, co może być strategicznym elementem budowania nowego wizerunku rządu dla elektoratu. Wielu komentatorów zauważa, że decyzja Jarosława Kaczyńskiego w sprawie wyboru kandydata na premiera jest ściśle związana z planami wyborczymi PiS oraz wewnętrznymi dyskusjami w partii, a ogłoszenie nazwiska będzie istotnym wydarzeniem w polskiej polityce przed kampanią wyborczą.
Czy Bogucki chce być premierem?
Zostaje nam jednak jeszcze jedno zasadnicze pytanie: czy Zbigniew Bogucki chce być kandydatem PiS na premiera? Jako że jest on prezydenckim ministrem, musiałby teraz zagrać va banque, porzucić swoje aktualne stanowisko i ruszyć w Polskę. A przecież samo bycie kandydatem na premiera nie jest jednoznaczne z zostaniem premierem w przyszłości. A patrząc na stale spadające wyniki sondażowe PiS-u, to kandydat np. Konfederacji może zostać przyszłym premierem możliwej koalicji PiS-u i właśnie Konfederacji.
Donald nadal żyje.
Pamiętajmy też jednak, że Donald Tusk w ciągu dalszym żyje (i chyba nawet ma się dobrze) i przez ten rok będzie robił wszystko, by w przyszłych wyborach władzę utrzymać – może nawet kosztem fotela premiera.
Tekst nie ma na celu nikogo urazić.
