![]() |
| Źródło: Facebook Michał Cichy |
RED: Witam, Panie Prezesie. Na początek szybkie strzały, odpowiedzi tak lub nie: Program SAFE jest korzystny dla Polski?
Michał Cichy: Na takie pytanie trudno mi odpowiedzieć w sposób tak lub nie, ale jeśli już muszę, to nie.
PIS jeszcze w tym roku czeka rozłam?
Tak.
Konfederacja powinna mieć jednego lidera?
Nie.
W przyszłej kadencji będę posłem?
Nie wiem.
Wczoraj mieliście kongres zjednoczeniowy w Warszawie. Do stolicy zjechało się blisko 700 osób, by połączyć siły z techniczną partią Imperium Kontratakuje. Wiemy, że nie byłoby to potrzebne, gdyby nie problemy ze sprawozdaniem finansowym za 2024 r. Narzuca się więc pytanie: czy jesteście gotowi na rządzenie państwem, skoro macie problemy z zarządzaniem własną partią?
Kongres sam w sobie był wspaniałą okazją do integracji całej naszej partii, więc cieszę się, że się odbył. Z jakich powodów, to już była dla mnie sprawa drugorzędna. Naszych delegatów było więcej, niż upadająca Polska 2050 miała w ogóle członków partii. Co do sedna pytania, to błąd nastąpił ze strony naszego skarbnika, który poniósł już konsekwencje. Błąd jednej osoby nie powinien rzutować na ocenę całej partii. Jak dla mnie, lepiej, że wydarzyło się to w tym momencie, ponieważ jest to cenna nauczka. Wykorzystaliśmy też tę sytuację, żeby usprawnić inne aspekty działalności naszej partii.
Dobrze, a więc skupmy się na innych aspektach działalności waszej partii. Konfederacja ma złożyć swój projekt ustawy o kryptowalutach. W czym wasza ustawa jest lepsza od rządowej, nad którą głosowaliście przeciw?
Ustawa, którą proponował rząd, to był nieśmieszny żart. Typowy biurokratyczny bubel. Przede wszystkim ustawa, którą można było napisać na kilku stronach, miała ich sto. Wprowadzała mnóstwo zbędnych regulacji, które pod płaszczykiem „bezpieczeństwa” doprowadziłyby do sterowania rynkiem kryptowalut. Nasz projekt ustawy, który napisał prof. Krzysztof Piech, ma zaledwie 7 stron i wprowadza jedynie to, do czego jesteśmy zobligowani przez rozporządzenie MiCA. Nie wprowadza dodatkowych regulacji ponad prawo unijne.
Dobrze, w kwestii programu SAFE jest Pan raczej na nie. Tak więc, skąd Polska ma pozyskać pieniądze na zbrojenie?
Problem z pożyczką SAFE jest wielowymiarowy. Przede wszystkim głównym problemem jest warunkowość, którą narzuca nam Komisja Europejska. Taka sama sytuacja miała miejsce przy KPO – w Polsce nic się nie zmieniło oprócz władzy i magicznie środki mogły być wypłacane. Drugą sprawą, o której alarmowałem dużo wcześniej, zanim SAFE stał się medialny, jest jawność zakupów. Nie oczekuję pełnej, szczegółowej listy, ale powinniśmy wiedzieć, na jaki sprzęt zostanie wydane prawie 200 miliardów złotych finansowanych z pożyczki. Chorwacja czy Rumunia nie miały problemu z przedstawieniem takiej listy. Trzecia kwestia jest taka, że goni nas termin – musimy wykorzystać środki do końca 2030 roku, co w praktyce uniemożliwia wydanie tych mitycznych „89%” w polskich zakładach zbrojeniowych. Nie mamy takich zdolności produkcyjnych i nie osiągniemy ich w tak krótkim czasie.
Osobiście jestem za finansowaniem krajowym za pomocą obligacji w złotówkach. Nie istnieje wtedy ryzyko kursowe, które występuje w przypadku SAFE.
Osobiście jestem za finansowaniem krajowym za pomocą obligacji w złotówkach. Nie istnieje wtedy ryzyko kursowe, które występuje w przypadku SAFE.
A jak odpowie Pan Donaldowi Tuskowi, który nazwał was „wrogami polskiej niepodległości”?
Donaldowi Tuskowi na te słowa mogę odpowiedzieć, że jest żałosnym manipulatorem, który wykorzystuje najniższe instynkty, żeby szczuć Polaków nawzajem. Razem z Jarosławem Kaczyńskim zaczęli wojnę polsko-polską, przez co kłócą się ze sobą nawet członkowie rodzin. Tego tym panom nie mogę wybaczyć. Będą się do końca życia wyzywać nawzajem od zdrajców i wciągać w to innych. Jeśli jestem wrogiem niepodległości w jego mniemaniu, ponieważ jestem przeciwny zadłużaniu się i byciu pod butem KE, to mogę nim być. Nic mi to nie ujmuje.
Wróćmy jeszcze do Konfederacji. Ocenia Pan pozytywnie sposób zarządzania Konfederacją. Czy nie obawia się Pan jednak, że sytuacja w końcu wymusi wyłonienie jednego silnego lidera?
Do tej pory nie było takiej potrzeby, więc nie mam takich obaw. Konfederacja to obecnie koalicja dwóch partii: Nowej Nadziei i Ruchu Narodowego. Obie te partie mają liderów w osobie Sławomira Mentzena i Krzysztofa Bosaka. Dlatego Konfederacja ma dwóch liderów. Dobrze dogadujemy się od paru lat i wszystkie plotki o jakimś kryzysie były inspirowane przez środowisko PiS. Chcą grać na nasz rozpad, tymczasem to u nich słyszy się o walkach wewnętrznych i odejściu Morawieckiego.
Czyli może nas Pan zapewnić, że na wybory w 2027 r. Nowa Nadzieja pójdzie razem z Ruchem Narodowym?
Tak, jesteśmy najsilniejsi w swojej historii. Łączy nas wciąż ten sam cel.
Wspomniał Pan o możliwym rozłamie w PIS. Czy taki rozłam potencjalnie wzmocni czy osłabi Konfederację?
Taki rozłam tylko wzmocni Konfederację. PiS straci sporo zaufania własnych wyborców. Nasi nie wierzą w tę przemianę PiS-u, którą obecnie chcą wszystkich nabrać. Nasz elektorat nie zagłosowałby ani na PiS, ani na partię Morawieckiego. Mieli osiem lat, żeby spełnić obietnice, które teraz głoszą. Dlaczego tego nie zrobili? Dlaczego Morawiecki był bardziej prounijnym premierem od Tuska, a teraz kreuje się na eurosceptyka? To wszystko gra, w którą Polacy nie uwierzą.
A możliwi dezerterzy z PIS-u mogliby znaleźć swoje miejsce w Konferencji?
Konfederacja nie jest szalupą ratunkową, na którą można bezpiecznie uciec z tonącego okrętu o nazwie PiS. Każdy taki przypadek byłby zapewne traktowany indywidualnie. Większości takich osób na pewno powiedzielibyśmy stanowcze „nie”.
W ostatnim wywiadzie dla Radia Maryja Jarosław Kaczyński powiedział, że podjął już decyzję i wybrał kandydata PiS na premiera. Mówi się, że może to być prezydencki minister Zbigniew Bogucki. Czy Konfederacja weszłaby do rządu pod takim przywództwem?
Z tego, co wiem, prezydent Karol Nawrocki powiedział „nie” na taką propozycję Jarosława Kaczyńskiego, więc prawdopodobnie to nie Zbigniew Bogucki będzie tym kandydatem. Konfederacja weszłaby do rządu jedynie, gdyby mogła realizować swój program wyborczy. Śmiem wątpić, że zarówno Kaczyński, jak i Tusk są na to gotowi. Nie jesteśmy w polityce dla stołków jak „trzecia droga”. Chcemy realnych zmian w Polsce, jak kompleksowa reforma służby zdrowia, obniżenie i uproszczenie podatków czy zbudowanie większych możliwości produkcyjnych w przemyśle zbrojeniowym. Potrzeba zmian jest bardzo duża.
A jeśli mówimy o prawicowym pakcie senackim z PIS i KKP, jesteście
otwarci na taką propozycję?
Specyfika Senatu polega na tym, że tam nie ma znaczenia, czy ma się 40, czy 2 senatorów. Jedynie liczba 51 i wyższe dają przejęcie władzy w Senacie. Dlatego pakt senacki to jedyny sposób na to, żeby zabrać lewicy tę izbę. My jesteśmy na to otwarci, w środę prezes Mentzen rozmawiał na ten temat z prezydentem Nawrockim. Przy jego patronacie jest to możliwe.
I jeszcze jedno pytanie. Jako prezes okręgu świętokrzyskiego, może Pan powiedzieć: jak wyglądają przygotowania kadr do wyborów w 2027 r.?
Cały czas aktywnie rekrutujemy nowych członków partii, od października dołączyło ich ponad 60 w samym woj. świętokrzyskim. Wciąż są jednak powiaty, w których mamy niedobory. Dlatego ludzi ideowych, chętnych do działania i zmieniania Polski, serdecznie zapraszam do wstępowania w nasze szeregi.
Tekst nie ma na celu nikogo urazić.
