Przejdź do głównej zawartości

ETS = ŚMIERĆ EUROPY

      System ETS, czyli EU Emissions Trading System, to jeden z głównych mechanizmów polityki klimatycznej Unia Europejska. W teorii ma ograniczać emisję CO₂ poprzez wprowadzenie limitów i handlu uprawnieniami do emisji.

     W praktyce działa to tak: firmy energetyczne i przemysłowe muszą posiadać specjalne „pozwolenia” na emisję, a ich liczba jest stopniowo zmniejszana. Jeśli ktoś emituje więcej, musi dokupić uprawnienia na rynku. Jeśli mniej, może je sprzedać.


Źródło: wikimedia commons Kuhlmann /MSC dodano płomienie, czerwone oczy i logo ETS przy pomocy AI

   
    Brzmi sensownie, ale dopiero w szczegółach widać, gdzie zaczynają się problemy.

    Na początek kwestia kosztów. Cena uprawnień do emisji w ostatnich latach mocno wzrosła i stała się jednym z głównych czynników podbijających ceny energii. W krajach takich jak Polska, gdzie energetyka w dużej mierze opiera się na węglu, uderza to szczególnie mocno. Elektrownie nie mają z dnia na dzień możliwości przejścia na inne źródła, więc koszty są przerzucane na odbiorców, czyli zwykłych ludzi i firmy. Efekt jest prosty: droższy prąd, droższa produkcja, droższe życie.
 
Nierówności są i będą.

   Drugi problem to nierówność między państwami. Kraje Europy Zachodniej przez dekady inwestowały w energetykę jądrową, gazową czy odnawialną. Polska startuje z zupełnie innego poziomu. ETS nie uwzględnia w wystarczającym stopniu tej różnicy, przez co działa jak mechanizm, który bardziej karze tych, którzy są na wcześniejszym etapie transformacji. Zamiast wyrównywać szanse, pogłębia dysproporcje.

    Kolejna kwestia to spekulacja. Rynek uprawnień do emisji przyciągnął inwestorów finansowych, którzy traktują go jak kolejną okazję do zarabiania. W efekcie ceny nie zawsze odzwierciedlają realne potrzeby klimatyczne, tylko są wynikiem gry rynkowej. To oznacza dodatkową nieprzewidywalność dla przedsiębiorstw i państw, które muszą planować swoją politykę energetyczną na lata do przodu.

UE przestaje się liczyć

    Nie można też pominąć wpływu na konkurencyjność gospodarki. Wyższe koszty energii oznaczają, że produkcja w Europie staje się mniej opłacalna niż w krajach, które nie mają tak restrykcyjnych regulacji. To rodzi ryzyko przenoszenia przemysłu poza UE, co paradoksalnie prowadzi do wzrostu globalnych emisji zamiast ich spadku.
 
   Z perspektywy Polski problem jest jeszcze bardziej konkretny. Gospodarka oparta na przemyśle i węglu dostaje podwójne uderzenie: z jednej strony rosną koszty energii, z drugiej spada konkurencyjność eksportu. Do tego dochodzi presja społeczna, bo transformacja energetyczna w takim tempie oznacza realne ryzyko dla miejsc pracy w całych regionach.

   Krytycy ETS zwracają uwagę, że system zamiast być narzędziem racjonalnej transformacji, stał się de facto dodatkowym podatkiem nakładanym na energię i przemysł. Problem w tym, że nie jest to podatek kontrolowany na poziomie krajowym, tylko mechanizm rynkowy zależny od decyzji i trendów na poziomie europejskim.
 
    ETS miał być sposobem na ograniczenie emisji przy zachowaniu elastyczności rynkowej. W praktyce stał się kolejnym gwoździem do trumny, w którym od dawna leży już Unia Europejska. 


Tekst nie ma na celu nikogo urazić.
  

Popularne posty z tego bloga

SAFE - ZAMACH NA NASZĄ SUWERENNOŚĆ

            N a platformie „X” doszło do potyczki słownej między europosłem PIS Danielem Obajtkiem, a rzecznikiem rządu Adamem Szłapką.  Chodziło o to, czy w programie SAFE znajdują się kamienie milowe. Rzecznik Szłapka zarzucił Danielowi Obajtkowi kłamstwo. Co innego mówi nam jednak zawartość uzasadnienia rządowego projektu ustawy.     Źródło: wikimedia commons Belgijska prezydencja w Radzie UE 2024 bez zmian Politycy koalicji rządzącej przekonują, że Polska powinna wejść do programu SAFE. Uzasadniają to ogromem korzyści, jakie będą nas czekały po skorzystaniu z unijnych pieniędzy.  Unia nie może dać pieniędzy, bo ich nie ma!  No właśnie, ale skąd Unia Europejska będzie pozyskiwać te mistyczne fundusze? SAFE to zwyczajny dług, a nie bezzwrotna dotacja . UE weźmie kredyt w wysokości do 150 mld euro (czyli ok. 630 mld zł). Pieniądze te będą następnie przekazywane państwom członkowskim, które będą musiały go spłacić. Na Pol...

WYGRANI I PRZEGRANI 2025 ROKU

       Źródło: wikimedia commons https://www.flickr.com/people/137643065@N06       J ako, że każdy robi podsumowanie tego roku nie możemy być gorsi, a więc oto nasz ranking trzech największych wygranych i trzech największych przegranych roku 2025. Wygrani: Miejsce 1 - Karol Nawrocki      Ten wybór wydaje się być oczywisty, Karol Nawrocki został prezydentem mimo tego, że tych wyborów wygrać nie mógł. Ciągle afery w czasie kampanii i do tego kontrkandydat który był uważany za pewniaka do wygrania tych wyborów od 2020 r. Oczywiście można powiedzieć, że wygrał minimalną przewagą, ale jednak wygrał, a teraz nie dość, że sondaże wskazują na wzrost jego poparcia, to wyrasta nam on na nowego przywódcę polskiej prawicy. Miejsce 2 - Grzegorz Braun      Po wyjściu/wywaleniu z Konfederacji wszyscy myśleli, że to koniec Grzegorza Brauna w polskiej polityce i będzie on skazany na spoczywanie w okolicy 3%, a jednak wybory prezyde...

TOWARZYSZ WŁODEK

   Źródło: wikimedia commons https://www.flickr.com/people/193098256@N08      W łodzimierz Czarzasty znów znalazł się w centrum politycznej burzy, tym razem po jednoznacznej odmowie poparcia Donalda Trumpa jako kandydata do Pokojowej Nagrody Nobla. Sprawa jest świeża, głośna i mocno symboliczna, bo dotyka nie tylko samego Trumpa, ale też stosunku polskiej lewicy do USA, globalnej polityki i aktualnego układu sił.      Po co to wszystko?      Czarzasty nie próbował kluczyć. Wprost stwierdził, że Donald Trump nie zasługuje na takie wyróżnienie i że nie widzi podstaw, by go w jakikolwiek sposób wspierać. Argumentacja była klasyczna dla lewicy: kontrowersyjna prezydentura, podważanie instytucji demokratycznych, konflikty międzynarodowe i styl polityki oparty na konfrontacji.      Formalnie wszystko się zgadza - Pokojowa Nagroda Nobla ma nagradzać działania na rzecz pokoju, dialogu i stabilizacji. Problem w tym, że w pol...