28 kwietnia 2026 roku Andrzej Poczobut przekroczył polsko-białoruską granicę jako wolny człowiek. Po ponad pięciu latach spędzonych w białoruskich więzieniach i koloniach karnych polski dziennikarz i działacz mniejszości polskiej wrócił do domu.
Kim jest Andrzej Poczobut?
Andrzej Poczobut jest dziennikarzem, działaczem mniejszości polskiej na Białorusi i więźniem politycznym. Od lat 90. związany jest ze Związkiem Polaków na Białorusi. Przez lata współpracował z polskimi mediami, relacjonując sytuację polityczną i społeczną w swoim kraju. Pracował w grodzieńskich gazetach „Pahonia", „Dień", „Miestnoje Wriemia", „Głos znad Niemna", a także w ogólnokrajowym niezależnym dzienniku „Narodnaja Wola". Był redaktorem naczelnym „Magazynu Polskiego na uchodźstwie" — pisma
Związku Polaków na Białorusi.
Za swoją działalność płacił wysoką cenę. Za krytyczne wypowiedzi pod adresem rządzącego od 1994 roku Aleksandra Łukaszenki wielokrotnie trafiał do aresztu i stawał przed sądem.
Aresztowanie i wyrok
Poczobut został zatrzymany przez białoruski reżim 25 marca 2021 roku i od tamtej pory przebywał za kratami. 8 lutego 2023 roku skazano go na osiem lat kolonii karnej o zaostrzonym rygorze za „wzniecanie nienawiści" oraz „wezwania do działań przeciwko bezpieczeństwu państwa". Białoruski Sąd Najwyższy odrzucił apelację. Dziennikarz przebywał w kolonii karnej w Nowopołocku na północy Białorusi.
Organizacje praw człowieka uznały Poczobuta za więźnia politycznego. Polskie władze domagały się jego uwolnienia i oczyszczenia go z politycznie motywowanych, nieprawdziwych zarzutów.
Dlaczego tak długo czekał na wolność?
Uwolnienie Poczobuta było wyjątkowo skomplikowane. Były więzień polityczny, który siedział z Andrzejem Poczobutem w tej samej kolonii, po wyjściu na wolność opowiadał, że dziennikarzowi proponowano napisanie prośby o ułaskawienie do prezydenta. „Łukaszenko chce, żeby Andrzej osobiście okazał skruchę" – twierdził. Skruchy białoruski dyktator się nie doczekał.
Stosunek Mińska do sprawy zmieniał się przez lata. Na początku 2023 roku Łukaszenko deklarował, że nie odda dziennikarza w zamian za otwarcie przejścia granicznego Bobrowniki, które Polska zamknęła w odpowiedzi na wydanie wyroku. W 2024 roku propagandyści zmienili taktykę i zaczęli twierdzić, że są gotowi oddać Andrzeja Poczobuta, ale Polacy nie chcą przyjechać na Białoruś, by go odebrać.
Przejście graniczne zostało otwarte 17 listopada 2025 roku, jednak Andrzeja Poczobuta nie wypuszczono. Nie było go także wśród 250 więźniów politycznych, którzy odzyskali wolność 19 marca 2026 roku.
Kulisy negocjacji
Uwolnienie Andrzeja Poczobuta było efektem wielomiesięcznych negocjacji prowadzonych w ścisłej tajemnicy. Według białoruskiej agencji BiełTA rozmowy trwały od września 2025 roku i uczestniczyło w nich siedem państw.
Dla władz w Mińsku kluczowe było zachowanie politycznej twarzy — reżim Alaksandra Łukaszenki nie chciał sprawiać wrażenia, że ugiął się pod presją Warszawy. Według eksperta włączenie Andrzeja Poczobuta do wymiany więźniów było elementem szerszej strategii politycznej: chodziło o zdjęcie koronnego argumentu Polski, że rozmowy z Białorusią są niemożliwe, dopóki dziennikarz pozostaje w więzieniu.
Kluczową rolę odegrały Stany Zjednoczone. Wicepremier i szef MSZ Radosław Sikorski podkreślił, że uwolnienie Andrzeja Poczobuta jest przykładem doskonałego sojuszu polsko-amerykańskiego i nie byłoby możliwe bez decyzji prezydenta USA Donalda Trumpa.
Wymiana na granicy
Białoruska propaganda podkreślała, że wymiana odbyła się na zasadzie „pięciu za pięciu", co miało sugerować partnerskie relacje między stronami. Według ustaleń RMF FM podczas operacji wymiany więźniów razem z Poczobutem uwolniono jeszcze dwóch Polaków — księdza oraz osobę oskarżoną o szpiegostwo na rzecz Polski. Wolność odzyskało również dwóch obywateli Mołdawii. Po stronie białorusko-rosyjskiej Polska zwolniła rosyjskiego archeologa Aleksandra Butiagina.
Powrót do domu
„Andrzej Poczobut wolny. Witaj w polskim domu, Przyjacielu" — napisał premier Polski Donald Tusk na platformie X.
Prezydent Karol Nawrocki docenił wytrwałość Poczobuta, nazywając go symbolem polskości, i zaprosił go do Pałacu Prezydenckiego po odbiór „najważniejszego polskiego odznaczenia".
Przy pomniku bł. księdza Jerzego Popiełuszki w Białymstoku od lat stała instalacja ze zdjęciem Andrzeja Poczobuta wykonanym na sali sądowej. To tam co miesiąc spotykały się różne środowiska, upominając się o jego uwolnienie.
Przez pięć lat walki o wolność dziennikarza towarzyszyła im nadzieja, która 28 kwietnia 2026 roku zamieniła się w rzeczywistość.
Tekst nie ma na celu nikogo urazić.
