Minister Spraw Zagranicznych Radosława Sikorski umieścił dziś z rana na platformie X (dawniej Twitter) wpis, w którym poinformował o podpisaniu przez Prezydenta RP Karola Nawrockiego pakietu 42 nominacji ambasadorskich.
Temat ten podłapała TVP w likwidacji której to wysoko wyspecjalizowani „dziennikarze” puścili wpis Radosława Sikorskiego na żywo.
Kolejnym, który nabrał się na wpis szefa MSZ, był Tomasz Trela z Nowej Lewicy, który to na antenie radia RMF 24 tak skomentował tę sytuację: „Presja ma sens, trzeba być twardym, nieustępliwym, konsekwentnym, Pan Premier Sikorski jest takim politykiem”.
Czy minister może?
No właśnie, przechodząc do tematu z tytułu - czy Minister Polskiego rządu powinien żartować w taki sposób i na tak poważne tematy?
To, że akurat na żart nabrał się Tomasz Trela, ani mnie szczególnie nie dziwi, ani nie jest mi posła Treli szkoda. Jeżeli jednak chodzi o „dziennikarzy” z TVP, to w pełni rozumiem ich zakłopotanie. Jako, że nie są to jednostki na tyle ukształtowane, by 1 kwietnia nie ufać każdemu na słowo (nawet ministrowi), to mogli się nabrać na ten żart - tylko czy taki żart był w ogóle potrzebny?
Minister Sikorski jest znany ze swojego dość luźnego podejścia do tego, jak i do kogo pisze w mediach społecznościowych, ale czy naprawdę musiał wciągać do swojej „zabawy” prezydenta i 42 innych nominowanych na ambasadorów, tym samym robiąc temat numer jeden na cały poranek i dzień?
To jest pytanie, na które powinniśmy sobie dziś odpowiedzieć: czy to jest rodzaj prowadzeniem polityki, który nam odpowiada?
Tekst nie ma na celu nikogo urazić.

