Przejdź do głównej zawartości

MAPA ZALANA ŻURKIEM

Waldemar Żurek, szef resortu sprawiedliwości Rzeczypospolitej Polskiej, człowiek, który dzierży w swych rękach majestat państwowego prawa, stanął przed mikrofonem Polsatu i oznajmił światu, że zamierza złożyć wniosek o ekstradycję Zbigniewa Ziobry.
Brawo! Jest tylko jeden drobny problem — minister nie wie, skąd go ekstradować.

Źródło: AI/Chat GPT + Zbigniew Ziobro 

 Geografia się czasami przydaje


   Nie jest to, przyznam, sytuacja, z którą prawo międzynarodowe spotyka się na co dzień. Zazwyczaj w procedurze ekstradycyjnej zakłada się, że strona wnioskująca wie przynajmniej w przybliżeniu, na którym kontynencie przebywa osoba ścigana. Żurek poszedł dalej — wie, że to Ameryka. Konkretniej: Stany Zjednoczone. Jeszcze konkretniej: być może Waszyngton. A może stan Waszyngton. A może inne z osiemdziesięciu kilku miejsc w tym rozległym kraju, które jakiś sentymentalny pionier postanowił nazwać imieniem Ojca Założycieli.


    Dociekliwy dziennikarz Fijołek, wykonując swą pracę z godną podziwu cierpliwością, zwrócił ministrowi uwagę, że miasto Waszyngton i stan Waszyngton dzieli kilka tysięcy kilometrów. Minister przyjął tę informację geograficzną ze spokojem człowieka, który właśnie dowiaduje się, że Australii i Austrii jednak nie należy mylić. 


    Żurek powiedział, że Amerykanie "roztoczyli parasol ochronny nad Zbigniewem Ziobro". Nie zastanowił się jednak, dlaczego to zrobili i co można było zrobić, żeby się tak nie stało.


    Nie bronię tu Ziobry — niechaj stanie przed sądem, jeśli sąd uzna, że ma ku temu podstawy. Bronię elementarnego standardu powagi instytucji państwowych. Jeżeli minister sprawiedliwości zapowiada ekstradycję, to wypada, by wiedział, a przynajmniej sprawiał wrażenie, że wie, czego i skąd żąda.



Tekst nie ma na celu nikogo urazić.

Popularne posty z tego bloga

SAFE - ZAMACH NA NASZĄ SUWERENNOŚĆ

N a platformie „X” doszło do potyczki słownej między europosłem PIS Danielem Obajtkiem, a rzecznikiem rządu Adamem Szłapką.  Chodziło o to, czy w programie SAFE znajdują się kamienie milowe. Rzecznik Szłapka zarzucił Danielowi Obajtkowi kłamstwo. Co innego mówi nam jednak zawartość uzasadnienia rządowego projektu ustawy.     Źródło: wikimedia commons Belgijska prezydencja w Radzie UE 2024 bez zmian Politycy koalicji rządzącej przekonują, że Polska powinna wejść do programu SAFE. Uzasadniają to ogromem korzyści, jakie będą nas czekały po skorzystaniu z unijnych pieniędzy.  Unia nie może dać pieniędzy, bo ich nie ma!  No właśnie, ale skąd Unia Europejska będzie pozyskiwać te mistyczne fundusze? SAFE to zwyczajny dług, a nie bezzwrotna dotacja . UE weźmie kredyt w wysokości do 150 mld euro (czyli ok. 630 mld zł). Pieniądze te będą następnie przekazywane państwom członkowskim, które będą musiały go spłacić. Na Polskę miałoby przypaść 30 proc. całości budżetu, ...

WYGRANI I PRZEGRANI 2025 ROKU

       Źródło: wikimedia commons https://www.flickr.com/people/137643065@N06       J ako, że każdy robi podsumowanie tego roku nie możemy być gorsi, a więc oto nasz ranking trzech największych wygranych i trzech największych przegranych roku 2025. Wygrani: Miejsce 1 - Karol Nawrocki      Ten wybór wydaje się być oczywisty, Karol Nawrocki został prezydentem mimo tego, że tych wyborów wygrać nie mógł. Ciągle afery w czasie kampanii i do tego kontrkandydat który był uważany za pewniaka do wygrania tych wyborów od 2020 r. Oczywiście można powiedzieć, że wygrał minimalną przewagą, ale jednak wygrał, a teraz nie dość, że sondaże wskazują na wzrost jego poparcia, to wyrasta nam on na nowego przywódcę polskiej prawicy. Miejsce 2 - Grzegorz Braun      Po wyjściu/wywaleniu z Konfederacji wszyscy myśleli, że to koniec Grzegorza Brauna w polskiej polityce i będzie on skazany na spoczywanie w okolicy 3%, a jednak wybory prezyde...

TOWARZYSZ WŁODEK

   Źródło: wikimedia commons https://www.flickr.com/people/193098256@N08      W łodzimierz Czarzasty znów znalazł się w centrum politycznej burzy, tym razem po jednoznacznej odmowie poparcia Donalda Trumpa jako kandydata do Pokojowej Nagrody Nobla. Sprawa jest świeża, głośna i mocno symboliczna, bo dotyka nie tylko samego Trumpa, ale też stosunku polskiej lewicy do USA, globalnej polityki i aktualnego układu sił.      Po co to wszystko?      Czarzasty nie próbował kluczyć. Wprost stwierdził, że Donald Trump nie zasługuje na takie wyróżnienie i że nie widzi podstaw, by go w jakikolwiek sposób wspierać. Argumentacja była klasyczna dla lewicy: kontrowersyjna prezydentura, podważanie instytucji demokratycznych, konflikty międzynarodowe i styl polityki oparty na konfrontacji.      Formalnie wszystko się zgadza - Pokojowa Nagroda Nobla ma nagradzać działania na rzecz pokoju, dialogu i stabilizacji. Problem w tym, że w pol...