Przejdź do głównej zawartości

MILIARD DŁUGU DZIENNIE

Każdego dnia, gdy wstajemy rano, rząd zdążył już zadłużyć każdego z nas – niemowlęta, emerytów, studentów i bezrobotnych – o kolejne 30 złotych. Zanim położymy się spać, dług publiczny Polski urośnie o ponad miliard złotych.
 
   W lutym 2026 roku polskie zadłużenie publiczne przekroczyło 2 biliony złotych. Dwa biliony. Liczba tak ogromna, że trudno ją sobie wyobrazić.

Źródło: AI/Chat GPT 

    Według szacunków dług sektora instytucji rządowych i samorządowych przyrasta w tempie od 940 milionów do 1,2 miliarda złotych na dobę. To znaczy, że od chwili, gdy premier Tusk rano pije kawę, do chwili, gdy wieczorem gasi światło, Polska jest biedniejsza o kolejny miliard.

Tusk kontra Morawiecki. Kto zadłuża szybciej?
  
  Porównanie jest bezlitosne dla obu stron polskiej sceny politycznej, choć proporcje są uderzające. Pod koniec rządów Morawieckiego dług narastał w tempie nieco ponad 300 milionów złotych dziennie. Przy Tusku tempo to wzrosło do ponad miliarda. Trzykrotnie szybciej.
 
   Jednak byłoby intelektualną nieuczciwością zdjąć z Morawieckiego odpowiedzialność za obecny stan rzeczy. To właśnie jego rządy wbudowały w budżet państwa kolosalne wydatki sztywne – przede wszystkim socjalne, które dziś niczym betonowy balast ciągną finanse publiczne na dno. Programy rozdawnicze, rozszerzone świadczenia – wszystko to generuje dziś 
zobowiązania, których żaden następny rząd nie ma politycznej odwagi ruszyć.

Walka o podium wstydu

    Polska osiągnęła właśnie wątpliwy zaszczyt: z wydatkami publicznymi na poziomie 50,9 procent PKB znaleźliśmy się na czwartym miejscu wśród najbardziej rozrzutnych państw Unii Europejskiej. Wyprzedziliśmy właśnie Niemcy (50,5 proc. PKB). Przed nami są już tylko Włochy (51,2 proc.), Francja (57,2 proc.) i Finlandia (57,5 proc.).
 
   Warto się przy tym zestawieniu zatrzymać. Włochy od dekad toczą się po równi pochyłej finansowej zapaści i są straszakiem dla całej strefy euro. Francja od lat balansuje na krawędzi kryzysu fiskalnego, a jej kolejne rządy nie mogą sobie poradzić z deficytem. Finlandia wydaje dużo, ale ma też zupełnie inną kulturę podatkową, inną jakość instytucji i inny poziom zaufania społecznego.
Polska natomiast wydaje jak kraje bogate, choć wciąż pozostaje krajem doganiającym Zachód. 

    Najgroźniejsza jest jednak nie sama skala zadłużenia, lecz polityczna logika, która za nim stoi. Można bowiem odnieść wrażenie, że informacja o czwartym miejscu w unijnym rankingu rozrzutności nie brzmi dla polskich polityków jak ostrzeżenie, lecz jak wyzwanie. Jak niezdobyty szczyt. Jak zaproszenie do licytacji: kto da więcej?
 
   Opozycja przelicytowuje rząd w obietnicach wydatkowych. Rząd odpowiada kolejnymi programami. Nikt nie pyta, skąd weźmiemy na to pieniądze, bo odpowiedź jest znana i niewygodna: pożyczymy. A dług

Tekst nie ma na celu nikogo urazić.



 spłacą ci, którzy dziś chodzą do przedszkola albo jeszcze się nie urodzili. 

Popularne posty z tego bloga

SAFE - ZAMACH NA NASZĄ SUWERENNOŚĆ

N a platformie „X” doszło do potyczki słownej między europosłem PIS Danielem Obajtkiem, a rzecznikiem rządu Adamem Szłapką.  Chodziło o to, czy w programie SAFE znajdują się kamienie milowe. Rzecznik Szłapka zarzucił Danielowi Obajtkowi kłamstwo. Co innego mówi nam jednak zawartość uzasadnienia rządowego projektu ustawy.     Źródło: wikimedia commons Belgijska prezydencja w Radzie UE 2024 bez zmian Politycy koalicji rządzącej przekonują, że Polska powinna wejść do programu SAFE. Uzasadniają to ogromem korzyści, jakie będą nas czekały po skorzystaniu z unijnych pieniędzy.  Unia nie może dać pieniędzy, bo ich nie ma!  No właśnie, ale skąd Unia Europejska będzie pozyskiwać te mistyczne fundusze? SAFE to zwyczajny dług, a nie bezzwrotna dotacja . UE weźmie kredyt w wysokości do 150 mld euro (czyli ok. 630 mld zł). Pieniądze te będą następnie przekazywane państwom członkowskim, które będą musiały go spłacić. Na Polskę miałoby przypaść 30 proc. całości budżetu, ...

WYGRANI I PRZEGRANI 2025 ROKU

       Źródło: wikimedia commons https://www.flickr.com/people/137643065@N06       J ako, że każdy robi podsumowanie tego roku nie możemy być gorsi, a więc oto nasz ranking trzech największych wygranych i trzech największych przegranych roku 2025. Wygrani: Miejsce 1 - Karol Nawrocki      Ten wybór wydaje się być oczywisty, Karol Nawrocki został prezydentem mimo tego, że tych wyborów wygrać nie mógł. Ciągle afery w czasie kampanii i do tego kontrkandydat który był uważany za pewniaka do wygrania tych wyborów od 2020 r. Oczywiście można powiedzieć, że wygrał minimalną przewagą, ale jednak wygrał, a teraz nie dość, że sondaże wskazują na wzrost jego poparcia, to wyrasta nam on na nowego przywódcę polskiej prawicy. Miejsce 2 - Grzegorz Braun      Po wyjściu/wywaleniu z Konfederacji wszyscy myśleli, że to koniec Grzegorza Brauna w polskiej polityce i będzie on skazany na spoczywanie w okolicy 3%, a jednak wybory prezyde...

TOWARZYSZ WŁODEK

   Źródło: wikimedia commons https://www.flickr.com/people/193098256@N08      W łodzimierz Czarzasty znów znalazł się w centrum politycznej burzy, tym razem po jednoznacznej odmowie poparcia Donalda Trumpa jako kandydata do Pokojowej Nagrody Nobla. Sprawa jest świeża, głośna i mocno symboliczna, bo dotyka nie tylko samego Trumpa, ale też stosunku polskiej lewicy do USA, globalnej polityki i aktualnego układu sił.      Po co to wszystko?      Czarzasty nie próbował kluczyć. Wprost stwierdził, że Donald Trump nie zasługuje na takie wyróżnienie i że nie widzi podstaw, by go w jakikolwiek sposób wspierać. Argumentacja była klasyczna dla lewicy: kontrowersyjna prezydentura, podważanie instytucji demokratycznych, konflikty międzynarodowe i styl polityki oparty na konfrontacji.      Formalnie wszystko się zgadza - Pokojowa Nagroda Nobla ma nagradzać działania na rzecz pokoju, dialogu i stabilizacji. Problem w tym, że w pol...