Siedemnastego kwietnia 2026 roku Ostatnie Pokolenie ogłosiło sukces. Planeta ocalona. Misja wykonana. Aktywiści chowają klej do kieszeni i kamizelki do szafy. Można by przyklasnąć, gdyby nie drobny szczegół: przez dwa lata przyklejali się do ulic, demolowali zabytki i blokowali drogi, a teraz twierdzą, że to właśnie dzięki nim rząd inwestuje w kolej. Brawo. Naprawdę brawo. Zacznijmy od początku, bo warto przypomnieć sobie, z kim właściwie mieliśmy przez ostatnie lata do czynienia. Ostatnie Pokolenie to organizacja zbudowana na jednej, prostej narracji: świat się kończy, a wy nic nie robicie. Ta narracja ma swoją określoną funkcję — paraliżuje racjonalną dyskusję, bo kto ośmieli się krytykować ludzi "walczących o przetrwanie ludzkości"? To sprytny mechanizm. Jeśli wszystko podporządkowane jest katastrofie, to każdy środek staje się uzasadniony. Demolowanie pomników? Uzasadnione. Blokowanie ambulansów na Wisłostradzie? Uzasadnione. Malo...
PO PROSTU Polit✓ka
Poniedziałek - Środa - Piątek