Po głośnym wywiadzie dr. Emila Jędrzejewskiego w Kanale Zero, w którym po raz pierwszy poruszono kwestię tego, że na SOR-ze w Szpitalu Południowym w Warszawie pacjenci mieli ginąć z powodu niekompetencji lekarzy, nastąpiło wielkie poruszenie i wrzawa – że dr Jędrzejewski jest świadkiem niewiarygodnym (jak zresztą sam pisał premier Tusk, jeszcze przed właściwym przesłuchaniem świadka), a w dodatku pewnie jest w zmowie z prawicą.
![]() |
| Źródło: YouTube Kanał Zero, AI/Chat GPT |
W ostatnich dniach Zero.pl po raz kolejny dostarczyło nam sowitej dawki przykładów szpitalnej patologii. Mimo że prokuratura twierdziła, iż nie ma nagrań z Warszawskiego Szpitala Południowego, redakcja KZ dotarła do kilkudziesięciu godzin nagrań ze szpitalnego prosektorium. Przedstawiamy je w formie zapisu:
technik sekcyjny: Cześć.
szef prosektorium: Siemano.
technik sekcyjny: Kamila jeszcze nie ma?
szef prosektorium: Nie ma.
technik sekcyjny: To weź wydrukuj wszystkie dokumenty, bo nie ma tu żadnych.
szef prosektorium: Wiem, że nie ma. Na razie trzeba zacząć robić sekcję. Dokumenty będą później.
technik sekcyjny: O, jest Kamil.
szef prosektorium: Kamil, sytuacja jest taka.
lekarz: No.
szef prosektorium: Dokumenty dopiero zaraz będą.
lekarz: Dobra, a skąd jest sekcja? Od nas?
szef prosektorium: Sekcja od nas. Pani dyrektor zleciła, tylko wczoraj miała spotkanie i nie miała kiedy podpisać.
lekarz: Dobra, dobra.
szef prosektorium: Dokumenty są u niej. Ogólnie pokażę ci całą epikryzę. Sytuacja wygląda tak: to jest trochę syf. Trzeba zrobić tak, żeby syfu nie było.
lekarz: Okej, no dobra.
szef prosektorium: Pacjent zgłosił się ze sraniem do szpitala około 18. w piątek, a znaleźli go o 4. nieżyjącego. W kiblu leżał cztery godziny.
lekarz: No, rozumiem.
szef prosektorium: I wpisali tam, że już miał stężenie pośmiertne i tak dalej. Bo o północy sam odpiął kroplówkę, poszedł do kibla, nikogo nie poinformował i tam padł.
lekarz: No, rozumiem – i znaleźli go już tam.
szef prosektorium: Tak. Pan jest po trzech udarach mózgu.
lekarz: No to zobaczymy, co tam jest.
szef prosektorium: Podobno ma tętniaka na koniuszku serca.
lekarz: Zaraz zobaczymy.
szef prosektorium: Po angioplastyce.
lekarz: Okej, to zaraz zobaczymy, czy mu coś nie pękło, dobra.
szef prosektorium: Myślę, że to będzie tętniak serca i tamponada.
lekarz: Jasne. Dobra, to wydrukuj mi przynajmniej epikryzę.
szef prosektorium: Tak, już loguję się na swoje konto, więc jak chcesz, to sobie wszystko obejrzyj.
lekarz: No.
głos nierozpoznany: To jest nasza głowa.
głos nierozpoznany: Wiem.
szef prosektorium: Jak on się, kur**, nazywa? To jest ten... Wczoraj pół walki, kur**, z całym tym systemem, żeby prokurator się nie wjeb** do szpitala z tym, co odje**.
technik sekcyjny: A ja rano wstaję o 23.40. Informacja: sekcja.
lekarz: Okej, jestem.
szef prosektorium: Dobra, już drukuję epikryzę.
lekarz: To mi wystarczy, w takim razie.
szef prosektorium: No dobra, to jest po prostu tyle napisane, wiesz. Poczekaj, zaraz będę miał dokumenty, bo od niego jest też teczka z dokumentami z innych szpitali – tam jest wszystko.
lekarz: To tam jest wszystko napisane. Cyk, cyk, cyk.
szef prosektorium: Tak, idę to załatwiać, za chwilę będzie. Gdyby do tego czasu nie udało mi się zdobyć, że tak powiem, podpisanego zlecenia na sekcję, zrobię ksero, jak tylko je dostanę, i dołączę do histopatologii, żeby dotarło.
lekarz: Dobra, okej, ale czy w takim wypadku będę mógł wystawić kartę zgonu?
szef prosektorium: Tak, tak, śmiało. Bo on jest w systemie zabity, karta zgonu jest zrobiona, tylko jest spier******. To znaczy... wiesz, co oni mieli tam wpisać? Myślę, że za chwilę będę z nimi.
lekarz: Spoko.
technik sekcyjny: Kur**, kluczyki zostawiłem w szafce.
szef prosektorium: Wiesz, oni też dupy dali. Powinni chociaż, kur**, przejść co godzinę i sprawdzić, czy mają wszystkich pacjentów, nie? A poszli spać, gościu też spał. Zajebiście. Wypiął kroplówkę i tak... Ale tak to w praktyce wygląda, nie? Przecież wypiął się sam po północy, z minutami, a znaleźli go dopiero o 4 nad ranem.
szef prosektorium: Siemano.
technik sekcyjny: Kamila jeszcze nie ma?
szef prosektorium: Nie ma.
technik sekcyjny: To weź wydrukuj wszystkie dokumenty, bo nie ma tu żadnych.
szef prosektorium: Wiem, że nie ma. Na razie trzeba zacząć robić sekcję. Dokumenty będą później.
technik sekcyjny: O, jest Kamil.
szef prosektorium: Kamil, sytuacja jest taka.
lekarz: No.
szef prosektorium: Dokumenty dopiero zaraz będą.
lekarz: Dobra, a skąd jest sekcja? Od nas?
szef prosektorium: Sekcja od nas. Pani dyrektor zleciła, tylko wczoraj miała spotkanie i nie miała kiedy podpisać.
lekarz: Dobra, dobra.
szef prosektorium: Dokumenty są u niej. Ogólnie pokażę ci całą epikryzę. Sytuacja wygląda tak: to jest trochę syf. Trzeba zrobić tak, żeby syfu nie było.
lekarz: Okej, no dobra.
szef prosektorium: Pacjent zgłosił się ze sraniem do szpitala około 18. w piątek, a znaleźli go o 4. nieżyjącego. W kiblu leżał cztery godziny.
lekarz: No, rozumiem.
szef prosektorium: I wpisali tam, że już miał stężenie pośmiertne i tak dalej. Bo o północy sam odpiął kroplówkę, poszedł do kibla, nikogo nie poinformował i tam padł.
lekarz: No, rozumiem – i znaleźli go już tam.
szef prosektorium: Tak. Pan jest po trzech udarach mózgu.
lekarz: No to zobaczymy, co tam jest.
szef prosektorium: Podobno ma tętniaka na koniuszku serca.
lekarz: Zaraz zobaczymy.
szef prosektorium: Po angioplastyce.
lekarz: Okej, to zaraz zobaczymy, czy mu coś nie pękło, dobra.
szef prosektorium: Myślę, że to będzie tętniak serca i tamponada.
lekarz: Jasne. Dobra, to wydrukuj mi przynajmniej epikryzę.
szef prosektorium: Tak, już loguję się na swoje konto, więc jak chcesz, to sobie wszystko obejrzyj.
lekarz: No.
głos nierozpoznany: To jest nasza głowa.
głos nierozpoznany: Wiem.
szef prosektorium: Jak on się, kur**, nazywa? To jest ten... Wczoraj pół walki, kur**, z całym tym systemem, żeby prokurator się nie wjeb** do szpitala z tym, co odje**.
technik sekcyjny: A ja rano wstaję o 23.40. Informacja: sekcja.
lekarz: Okej, jestem.
szef prosektorium: Dobra, już drukuję epikryzę.
lekarz: To mi wystarczy, w takim razie.
szef prosektorium: No dobra, to jest po prostu tyle napisane, wiesz. Poczekaj, zaraz będę miał dokumenty, bo od niego jest też teczka z dokumentami z innych szpitali – tam jest wszystko.
lekarz: To tam jest wszystko napisane. Cyk, cyk, cyk.
szef prosektorium: Tak, idę to załatwiać, za chwilę będzie. Gdyby do tego czasu nie udało mi się zdobyć, że tak powiem, podpisanego zlecenia na sekcję, zrobię ksero, jak tylko je dostanę, i dołączę do histopatologii, żeby dotarło.
lekarz: Dobra, okej, ale czy w takim wypadku będę mógł wystawić kartę zgonu?
szef prosektorium: Tak, tak, śmiało. Bo on jest w systemie zabity, karta zgonu jest zrobiona, tylko jest spier******. To znaczy... wiesz, co oni mieli tam wpisać? Myślę, że za chwilę będę z nimi.
lekarz: Spoko.
technik sekcyjny: Kur**, kluczyki zostawiłem w szafce.
szef prosektorium: Wiesz, oni też dupy dali. Powinni chociaż, kur**, przejść co godzinę i sprawdzić, czy mają wszystkich pacjentów, nie? A poszli spać, gościu też spał. Zajebiście. Wypiął kroplówkę i tak... Ale tak to w praktyce wygląda, nie? Przecież wypiął się sam po północy, z minutami, a znaleźli go dopiero o 4 nad ranem.
Tych patologi może być więcej
To nagranie jest jedynie urywkiem codziennego funkcjonowania tego szpitala. Pomyślcie więc, jak wygląda to w każdym innym szpitalu. Nie mówię, że tak jest wszędzie, ale zastanówcie się – to tylko jeden szpital, a dostarcza nam tematów do dyskusji niemal od trzech tygodni. Szpitali w Polsce jest blisko 800 i w każdym z nich mogą dziać się podobne rzeczy. Znów podkreślę: nie mówię, że na pewno tak jest, ale może tak być.
To powinno skłonić nas do refleksji: komu zawdzięczamy taki stan rzeczy? Nie wszyscy lekarze są tu winni. Winne są pojedyncze, wyjątkowo zdemoralizowane i obrzydliwe jednostki. Ale tacy ludzie nie mogliby pokazywać swojego najgorszego oblicza, gdyby nie system, który im na to zwyczajnie pozwala.
Tekst nie ma na celu nikogo urazić.
