Przejdź do głównej zawartości

KRWAWI SĄSIEDZI

Rzeź wołyńska to jedno z najbardziej dramatycznych i wciąż budzących emocje wydarzeń w historii stosunków polsko-ukraińskich. Mianem tym określa się falę masowych mordów dokonanych na ludności polskiej na Wołyniu (a później także w Galicji Wschodniej) przez oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA). Wydarzenia te do dziś stanowią jeden z najbardziej wrażliwych punktów w relacjach między Polską a Ukrainą.

Tło historyczne

Wołyń przed wojną wchodził w skład II Rzeczypospolitej i zamieszkiwała go ludność wielonarodowa – Ukraińcy stanowili większość, obok nich mieszkali Polacy, Żydzi oraz mniejszości niemiecka i czeska. Relacje polsko-ukraińskie były napięte już w okresie międzywojennym, m.in. za sprawą polityki polonizacyjnej, sporów o ziemię oraz aspiracji niepodległościowych Ukraińców, które nie znajdowały akceptacji ze strony państwa polskiego.


Wybuch II wojny światowej, sowiecka okupacja Kresów Wschodnich (1939–1941), a następnie okupacja niemiecka (od 1941 r.) doprowadziły do radykalizacji nastrojów. Ukraińscy nacjonaliści, skupieni wokół Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), dążyli do stworzenia niepodległego państwa ukraińskiego, uznając obecność ludności polskiej na tych terenach za przeszkodę w realizacji tego celu.


Źródło: Domena Publiczna

Przebieg wydarzeń

Za symboliczny początek zbrojnej fazy czystki etnicznej przyjmuje się przełom lutego i marca 1943 roku, choć pojedyncze ataki miały miejsce wcześniej. Kulminacja mordów przypadła na lato 1943 roku – szczególnie krwawą datą stała się niedziela 11 lipca 1943 roku, gdy oddziały UPA zaatakowały jednocześnie ponad sto polskich miejscowości na Wołyniu.


Metody stosowane przez sprawców były niezwykle okrutne, ataki obejmowały całe wsie i miasteczka, mordowano bez względu na wiek i płeć, niszczono zabudowania i dobytek, co miało na celu całkowite usunięcie ludności polskiej z tych terenów. W 1944 roku fala mordów objęła również Galicję Wschodnią.


Liczba ofiar


Ustalenie dokładnej liczby ofiar pozostaje przedmiotem dyskusji naukowej. Szacunki historyków różnią się:

  • Polscy badacze (m.in. Instytut Pamięci Narodowej) mówią najczęściej o 50–60 tysiącach zamordowanych Polaków na samym Wołyniu, a licząc również Galicję Wschodnią – nawet o 100 tysiącach ofiar lub więcej. 
  • Niektórzy historycy ukraińscy podają liczby niższe, wskazując jednocześnie na ofiary po stronie ukraińskiej, szacowane przez różnych badaczy na od kilku do kilkunastu tysięcy osób. 

Kwestia oceny wydarzeń


Ocena charakteru rzezi wołyńskiej jest przedmiotem sporu, także na poziomie politycznym:

  • Sejm Rzeczypospolitej Polskiej w uchwale z 2016 roku uznał wydarzenia na Wołyniu za ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na obywatelach II RP. 
  • Strona ukraińska, w tym część historyków i władz państwowych, częściej używa określenia konflikt polsko-ukraiński lub tragedia wołyńska, podkreślając wzajemność przemocy i unikając jednoznacznej kwalifikacji prawnej jako ludobójstwa.


Spór ten pozostaje żywy również dlatego, że postacie związane z OUN-UPA, takie jak Stepan Bandera, są dla ogromnej części Ukraińców symbolami walki o niepodległość, dla Polaków zaś kojarzone są przede wszystkim ze zbrodniami na ludności cywilnej

Znaczenie i pamięć

Rzeź wołyńska doprowadziła do niemal całkowitego zniknięcia polskiej obecności na Wołyniu – ci, którzy przeżyli, w większości musieli uciekać lub zostali później przesiedleni w ramach powojennej wymiany ludności. Wydarzenia te pozostają trwałym elementem pamięci zbiorowej w Polsce, upamiętnianym m.in. poprzez ustanowienie 11 lipca Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej.

Rzeź wołyńska pozostaje jedną z najtragiczniejszych kart wspólnej historii Polski i Ukrainy, wydarzeniem, które pochłonęło dziesiątki tysięcy istnień ludzkich i na trwałe odcisnęło piętno na relacjach obu narodów. Zrozumienie jej złożonego kontekstu historycznego, przy jednoczesnym poszanowaniu pamięci ofiar, stanowi istotny krok w kierunku rzetelnego dialogu historycznego.



Tekst nie ma na celu nikogo urazić.

Popularne posty z tego bloga

SAFE - ZAMACH NA NASZĄ SUWERENNOŚĆ

N a platformie „X” doszło do potyczki słownej między europosłem PIS Danielem Obajtkiem, a rzecznikiem rządu Adamem Szłapką.  Chodziło o to, czy w programie SAFE znajdują się kamienie milowe. Rzecznik Szłapka zarzucił Danielowi Obajtkowi kłamstwo. Co innego mówi nam jednak zawartość uzasadnienia rządowego projektu ustawy.     Źródło: wikimedia commons Belgijska prezydencja w Radzie UE 2024 bez zmian Politycy koalicji rządzącej przekonują, że Polska powinna wejść do programu SAFE. Uzasadniają to ogromem korzyści, jakie będą nas czekały po skorzystaniu z unijnych pieniędzy.  Unia nie może dać pieniędzy, bo ich nie ma!  No właśnie, ale skąd Unia Europejska będzie pozyskiwać te mistyczne fundusze? SAFE to zwyczajny dług, a nie bezzwrotna dotacja . UE weźmie kredyt w wysokości do 150 mld euro (czyli ok. 630 mld zł). Pieniądze te będą następnie przekazywane państwom członkowskim, które będą musiały go spłacić. Na Polskę miałoby przypaść 30 proc. całości budżetu, ...

WYGRANI I PRZEGRANI 2025 ROKU

            J ako, że każdy robi podsumowanie tego roku nie możemy być gorsi, a więc oto nasz ranking trzech największych wygranych i trzech największych przegranych roku 2025. Źródło: AI/Grok Wygrani: Miejsce 1 - Karol Nawrocki      Ten wybór wydaje się być oczywisty, Karol Nawrocki został prezydentem mimo tego, że tych wyborów wygrać nie mógł. Ciągle afery w czasie kampanii i do tego kontrkandydat który był uważany za pewniaka do wygrania tych wyborów od 2020 r. Oczywiście można powiedzieć, że wygrał minimalną przewagą, ale jednak wygrał, a teraz nie dość, że sondaże wskazują na wzrost jego poparcia, to wyrasta nam on na nowego przywódcę polskiej prawicy. Miejsce 2 - Grzegorz Braun      Po wyjściu/wywaleniu z Konfederacji wszyscy myśleli, że to koniec Grzegorza Brauna w polskiej polityce i będzie on skazany na spoczywanie w okolicy 3%, a jednak wybory prezydenckie i jego genialny (bo tak trzeba go nazwać), wynik pokazu...

TOWARZYSZ WŁODEK

   Źródło: wikimedia commons https://www.flickr.com/people/193098256@N08      W łodzimierz Czarzasty znów znalazł się w centrum politycznej burzy, tym razem po jednoznacznej odmowie poparcia Donalda Trumpa jako kandydata do Pokojowej Nagrody Nobla. Sprawa jest świeża, głośna i mocno symboliczna, bo dotyka nie tylko samego Trumpa, ale też stosunku polskiej lewicy do USA, globalnej polityki i aktualnego układu sił.      Po co to wszystko?      Czarzasty nie próbował kluczyć. Wprost stwierdził, że Donald Trump nie zasługuje na takie wyróżnienie i że nie widzi podstaw, by go w jakikolwiek sposób wspierać. Argumentacja była klasyczna dla lewicy: kontrowersyjna prezydentura, podważanie instytucji demokratycznych, konflikty międzynarodowe i styl polityki oparty na konfrontacji.      Formalnie wszystko się zgadza - Pokojowa Nagroda Nobla ma nagradzać działania na rzecz pokoju, dialogu i stabilizacji. Problem w tym, że w pol...