Nie jest to sytuacja częsta kiedy to pomysł na tekst jest dostosowywany do wcześniej wymyślonego tytułu. Tak miałem jednak w tej sytuacji, bo przy fali upałów jakie przetaczają się przez Polskę nie dało się lepiej. Jakże inaczej mógłbym wpaść na taki tytuł jeżeli nie przy coraz to bardziej posuniętym zgłębianiu tematu afery na SOR-ze w Warszawskim Szpitalu Południowym, w atmosferze jeszcze bardziej posuniętego skwaru i duchoty nieklimatyzowanego pomieszczenia. Tak oto narodził się ten tekst, którego dalszego przebiegu i puenty sam jeszcze nie znam.
Jako, że temperatura nas aż nadto rozpieszcza i słońce operuje większośc dnia odezwały się jak zwykle o tej porze głosy wszystkich „klimatologów” i ogólnie pojętych „elit intelektualnych”, które zaczynają znowu wszczynać lament, że oto nasza ukochana planeta płonie.
Gorąco jest co odczuwamy co dzień, klimat się ociepla, ale to nie ma nic wspólnego z działalnością człowieka. Zawartość dwutlenku węgla w atmosferze była znacznie większa wiele lat przed człowiekim. 50 mln lat temu temperatury był tak wysokie, że dziś byłoby to dla nas nie do wytrzymania. Średniowieczne optimum klimatyczne to także kolejny skok temperatury tym razem już bliższy czasom współczesnym i także nie związany z działalnością człowieka.
Wcześniej napisałem, że owszem klimat się ociepla, ale teraz sobie zaprzeczę, bo nie jest to stricte ocieplenie, a zwyczajna zmiana. W dodatku zmiany te są cykliczne więc możemy zakładać, że za lat 100 klimat znów się ochłodzi i będziemy mieli lżejsze lata, ale za to jeszcze zimniejsze zimy. Tak to wygląda i tyle.
Ale spróbujcie sobie państwo o tym przeczytać w internecie. Prawie się nie da, trzeba naprawdę wiele czasu i cierpliwości by znaleźć choć jedną wzmiankę o tym, że ogólnie przyjęte twierdzenie, że klimat się ociepla może nie być prawdziwe.
Pierwsze co podaje nam wyszukiwarka to właśnie są opowieści o ociepleniu klimatycznym i płonącej planecie, a jeżeli spytają się państwo Gemini AI od Googla jaka temperatura będzie za 100, 200, 300 czy 500 lat to konsekwentnie będzie on twierdził, że klimat będzie się ocieplał z ruchem jednostajnie przyspieszonym. To jest temat, który zagarnęły sobie pseudo „elity” naukowe i nie dopuszczają w jego obrębie żadnych innych twierdzeń niż własne.
Tutaj chciałbym sprawnie przejść do drugiego, a raczej pierwszego członu tytułu, czyli mianowicie afery w Szpitalu Południowym w Warszawie. Nie będę tu pisał o samej aferze tylko skupię się raczej na podobieństwach tych dwóch zagadnień.
A mianowicie, w tych dwóch przykładach wychodzi na wierzch to co najgorsze w tej pseudo demokratycznej stronie. Tak samo jak bronią oni z pełnym przekonaniem swoich tez o klimacie (choć tu można mieć wątpliwości czy faktycznie robią to z przekonaniem, czy tylko z przekonaniem, że im się to opłaca), tak samo bronią oni patologii, która sami stworzyli. Nie dopuszczają absolutnie innych poglądów, a jak takowe się już pojawiają to wypuszczają oni swoje medialne psy gończe, które odbierają im całkowitą powagę, albo upupiają autora.
Są oczywiście subtelne różnice, bo tak jak w przypadku afery szpitalnej mamy do czynienia z praktykami mafijnymi to w przypadku klimatyzmu to jest zwykła sekta. Mafia działa w ukryciu, ale jak jej pewne elementy dadzą się zdemaskować, to cała mafia atakuje. Mafia nie może pozwolić na to by jej członkowie pomyśleli sobie, że są w jej strukturach zagrożeni.
Inaczej jest z klimatyzmem, bo tu chodzi o to by wykorzystać masy do realizacji swoich osobistych interesów. W sekcie członkowie nie liczą się dla guru, a są jedynie narzędziem w jego rekach. Guru daje im poczucie ekskluzywności z racji przynależności do sekty. Nie musi być to nic materialnego, wystarczy im jedynie przekonanie. Przekonanie o tym, że są lepsi, inteligentniejsi i wiedzą więcej niż ciemny lud, który powinien ich słuchać. W taki sposób guru napuszcza swoich wyznawców na resztę obywateli by ci szerzyli założenia sekty. Czy to w swoich domach, w internecie czy w telewizji. Wszędzie jest szerzone wyznanie, a nie teza. Bo tak jak tezę można podważyć i dyskutować z osobą, która ją postawiła, to z klimatyzmem, który ma ściśle określone prawdy wiary, już nie.
Tekst nie ma na celu nikogo urazić.
