Ministerstwo Sportu i Turystyki przekazało 200 tys. zł na raport pt. „Polaków portret własny”, opisujący szeroko rozumianą markę polską. Pod raportem podpisała się pani, na szczęście już była, pełnomocnik rządu ds. promocji ów marki, Barbara Mróz-Gorgoń, choć – jak sama przyznała na antenie „Polsatu” w programie Grzegorza Jankowskiego – raport został wygenerowany przez sztuczną inteligencję, co nie było dla dużej części internautów zaskoczeniem, bo każdy, kto choć trochę orientuje się w temacie AI i z niego korzysta, jest w stanie dość szybko zobaczyć, że cały ten raport to jeden wielki „AI Slop”
Błędy merytoryczne, gdzie z 7 polskich noblistów ostało się tylko pięciu, całkowite pomylenie w kwestii polskich miast, puste przypisy czy dane wyssane z palca o tym, że rzekomo 95 proc. młodych Polaków płynnie posługuje się językiem angielskim, a w dodatku potrafią się także porozumiewać sprawnie w języku mandaryńskim – to najbardziej jaskrawe z przykładów tej komedii, która ma śmiało wyznaczać kierunek, w którym mamy podążać.
Czytając ten raport, zaznaczyłem sobie co ciekawsze fragmenty i postaram się je teraz pokrótce omówić i zastanowić się, dlaczego na panią, byłą pełnomocnik, spadła tak ogromna i niezasłużona fala hejtu, która zmusiła ją do dymisji.
Polska gościnność
Cały jeden rozdział został poświęcony polskiej bezinteresownej gościnności jako naszej wielkiej zalecie, która nie jest reprezentowana w sposób należyty. Czy się z tym zgadzam? Oczywiście, że tak, szkoda tylko, że polska gościnność jako atut jest przedstawiana tylko w raportach, które przeczyta bardzo wąskie grono ludzi. „Gościnność jest unikalnym, trudnym do skopiowania atutem polskiej marki. […] Przykłady współczesne: Wsparcie dla Ukrainy – miliony uchodźców, miliardy PLN pomocy” – to jest tekst raportu dla wąskiej grupy odbiorców, a w dodatku jest on wygenerowany w AI. A jak przedstawia się Polaka w dużych mediach? Jak najgorzej, codziennie słychać krzyki o tym, jak to Polska brunatnieje, bo ktoś tam zwyzywał ukraińską dziewczynkę, bo ktoś tam opluł ukraińskiego restauratora – tak Polaków przedstawiają wielkie media, posługują się przykładami anegdotycznymi, dodajmy jeszcze do tego słynną polską homofobię, która jest jedną wielką fikcją, rasizm, i mamy komplet. Doszliśmy do momentu, w którym AI jest w stanie lepiej zareklamować nasz kraj niż my sami.
Polska przyroda
Kolejny rozdział poświęcony jest przyrodzie. Jako coś, co miałoby przyciągnąć zagranicznych turystów do Polski, wymienia się m.in. Morze Bałtyckie – już widzę, jak Włosi zjeżdżają się nad polskie morze, by poczuć tę orzeźwiającą morską bryzę naszego pięknego morza. W raporcie wymienili też rzeki (Wisła, Odra) – by turyści mieli się gdzie obmyć i poczuć, jak smakują ścieki z czajki – oraz nasz największy atut, który został zapisany wielkimi literami: CZTERY WYRAŹNE PORY ROKU – już widzę turystów zjeżdżających się do Polski, by zobaczyć w sezonie zimowym błoto pośniegowe, a w sezonie letnim pochodzić w czapce i szaliku nad Bałtykiem. Zaraz jednak w raporcie możemy przeczytać coś mądrego, a mianowicie:
„Porównanie z konkurencją: Norwegia: konsekwentnie promuje swoje krajobrazy (Fiordy). Szwajcaria: Alpy jako znane globalne marki turystyczne. Islandia: Wulkany, gejzery – globalne sławy. Polska: Bogata przyroda, ale NIEDOPROMOWANA.
I tutaj widać, jak promuje się przyrodę danego kraju. Każdy z tych krajów chwali się jakimś wyjątkowym, konkretnym przykładem; nie mówią, że mają fajne to, to i to – określają jasno, dlaczego turysta powinien do nich przyjechać.
Polska historia
Kolejny element raportu to nasze historyczne kompleksy. Jako symptomy naszej martyrologii wymienia się np. narrację „MY ZAWSZE WALCZYMY” – czy to jest tak jednoznacznie złe? Raczej nie, a w przypadku naszej historii to niestety takie hasło będzie opisywało jej matuzalową część. Jednak najbardziej w tym rozdziale zaskakuje porównanie z zagranicą, jako przykład podaje się Niemcy – „Niemcy (po II WŚ) – nie budują marki na temat Holocaustu, ale na temat „German engineering” – faktycznie, wielkie zaskoczenie, że też nikt nie wpadł na pomysł, żeby na terenach dawnych obozów koncentracyjnych wybudować SPA albo łaźnie. Bardziej oburzającym jest jednak fakt, że Niemcy zostały tu opisane jako kraj, który „WYSZEDŁ Z TRAUMY”. Jakiej traumy? Traumę to przeżywały ofiary Holocaustu, a nie jego sprawcy.
Było też dużo pustosłowia o polaryzacji i potrzebie pojednania, o zaniedbaniu miast, choć pod względem czystości na ulicach Polska wypada naprawdę dobrze. Dodatkowo w ramach promowania polskiej marki przechrzczono polskiego „Wiedźmina” na „The Witcher”, choć i tak nic nie dorówna stwierdzeniu „Polska kuchnia: […] Chleb żytni – tradycyjna chlebowość”. Drodzy państwo, to jest raport na miarę naszych możliwości. Wiecie państwo, co my robimy tym raportem? My otwieramy oczy niedowiarkom! Mówimy: to jest nasz raport, przez nas zrobiony i to nie jest nasze ostatnie słowo!
Tekst nie ma na celu nikogo urazić.