Przejdź do głównej zawartości

PRZEZ WARSZAWĘ NA KRAKÓW

Kraków właśnie przeżył małą rewolucję. Mieszkańcy wzięli sprawy w swoje ręce, odwołali w referendum prezydenta Aleksandra Miszalskiego stosunkiem głosów, który w każdych innych okolicznościach nazwalibyśmy miażdżącym — prawie 98 procent głosujących zagłosowało za tym, żeby polityk KO stracił stanowisko . Sygnał czytelny, wyraźny, niemożliwy do zignorowania. I co na to Koalicja Obywatelska? Ignoruje go z wdziękiem godnym lepszej sprawy.

    Bo oto Donald Tusk, człowiek, który od lat tłumaczy nam, że jest demokratą i słucha obywateli, postanowił ogłosić krakowianom, kto będzie rządził ich miastem. Nie na jakimś wiecu w Krakowie, nie przy Rynku Głównym, nie nawet w którymś z krakowskich klubokawiarni, gdzie elektorat KO czuje się jak w domu. Ogłoszenie nastąpiło na konferencji przed siedzibą KPRM w Warszawie. Tak w Warszawie. Bo gdzie indziej?

Kim jest kandydat
 
   Kandydatką jest senator Monika Piątkowska i nie ma tu żadnej złośliwości, kiedy piszę, że to postać, której nazwisko większości krakowian do wczoraj nic nie mówiło. Nie dlatego, że jest nieważna. Dlatego, że jest kandydatką systemową w najczystszej postaci: człowiekiem, którego wybrały władze partii, a nie miasto.

    Jej curriculum vitae jest poprawne, miejscami nawet interesujące. W latach 2003–2012 była dyrektorką Wydziału Strategii i Rozwoju Miasta w krakowskim magistracie, odpowiadała za strategię rozwoju i wieloletni plan inwestycyjny. Od 2009 była pełnomocniczką prezydenta ds. marki miasta.  Tyle dobrego. Potem jednak zaczyna się polityczna turystyka, która aż nadto dobrze charakteryzuje całe środowisko, które Piątkowską teraz wystawia. Startowała bez powodzenia w kilku wyborach — z listy SLD do sejmiku małopolskiego w 2010 roku, z listy PSL do Sejmu w 2011, do Parlamentu Europejskiego w 2014. Działała też w Polsce 2050, z której odeszła w 2023 roku.  SLD, PSL, Polska 2050, teraz KO z PSL.
 
   Do Senatu zresztą też nie dostała się przez okrągłe zwycięstwo w normalnych wyborach, w 2025 roku wygrała wybory uzupełniające w miejsce Bogdana Klicha, bo po prostu zrobiło się wolne miejsce. Taka kandydatura z łaski losu i partyjnej protekcji.
 
   Ale wróćmy do clou sprawy, bo to jest naprawdę piękne. Krakowianie odwołali prezydenta KO. Można by pomyśleć, że partia wyciągnie jakieś wnioski, sięgnie po kogoś z prawdziwym autorytetem w mieście, kogoś, kogo krakowianie znają i cenią. I wtedy z kapelusza wyjęto Piątkowską. Ogłoszono ją Krakowowi z Warszawy, z trawnika premiera, między jednym a drugim posiedzeniem rządu. Tusk i Kosiniak-Kamysz stali przed kamerami i tłumaczyli, że to najlepszy możliwy kandydat. To chyba oznacza, że nie jest u nich najlepiej z kadrami.

    Kandydatka sama zadeklarowała, że „wyraźnie usłyszała głos Krakowian” w kwestii Strefy Czystego Transportu. Głos usłyszała. Brawo. Pytanie tylko, skąd go usłyszała, z sali konferencyjnej przy Alejach Ujazdowskich?

    To właśnie jest sedno problemu z ekipą Tuska i jej stosunkiem do samorządu. Samorząd to dla nich nie wspólnota lokalna, nie miasto z własną historią, charakterem i tożsamością, to słupek w tabeli wyborczej, który trzeba zdobyć. Kraków po referendum jest raną na wizerunku KO. Ranę trzeba zakleić. Więc się ją okleja plasterkiem wybranym w Warszawie i tłumaczy, że to dla twojego dobra.


Tekst nie ma na celu nikogo urazić.


Popularne posty z tego bloga

SAFE - ZAMACH NA NASZĄ SUWERENNOŚĆ

N a platformie „X” doszło do potyczki słownej między europosłem PIS Danielem Obajtkiem, a rzecznikiem rządu Adamem Szłapką.  Chodziło o to, czy w programie SAFE znajdują się kamienie milowe. Rzecznik Szłapka zarzucił Danielowi Obajtkowi kłamstwo. Co innego mówi nam jednak zawartość uzasadnienia rządowego projektu ustawy.     Politycy koalicji rządzącej przekonują, że Polska powinna wejść do programu SAFE. Uzasadniają to ogromem korzyści, jakie będą nas czekały po skorzystaniu z unijnych pieniędzy.  Unia nie może dać pieniędzy, bo ich nie ma!  No właśnie, ale skąd Unia Europejska będzie pozyskiwać te mistyczne fundusze? SAFE to zwyczajny dług, a nie bezzwrotna dotacja . UE weźmie kredyt w wysokości do 150 mld euro (czyli ok. 630 mld zł). Pieniądze te będą następnie przekazywane państwom członkowskim, które będą musiały go spłacić. Na Polskę miałoby przypaść 30 proc. całości budżetu, czyli 44 mld euro. Daniel Obajtek zarzuca, że zawarte w programie kamieni...

WYGRANI I PRZEGRANI 2025 ROKU

            J ako, że każdy robi podsumowanie tego roku nie możemy być gorsi, a więc oto nasz ranking trzech największych wygranych i trzech największych przegranych roku 2025. Wygrani: Miejsce 1 - Karol Nawrocki      Ten wybór wydaje się być oczywisty, Karol Nawrocki został prezydentem mimo tego, że tych wyborów wygrać nie mógł. Ciągle afery w czasie kampanii i do tego kontrkandydat który był uważany za pewniaka do wygrania tych wyborów od 2020 r. Oczywiście można powiedzieć, że wygrał minimalną przewagą, ale jednak wygrał, a teraz nie dość, że sondaże wskazują na wzrost jego poparcia, to wyrasta nam on na nowego przywódcę polskiej prawicy. Miejsce 2 - Grzegorz Braun      Po wyjściu/wywaleniu z Konfederacji wszyscy myśleli, że to koniec Grzegorza Brauna w polskiej polityce i będzie on skazany na spoczywanie w okolicy 3%, a jednak wybory prezydenckie i jego genialny (bo tak trzeba go nazwać), wynik pokazują nam, że polsk...

TOWARZYSZ WŁODEK

W łodzimierz Czarzasty znów znalazł się w centrum politycznej burzy, tym razem po jednoznacznej odmowie poparcia Donalda Trumpa jako kandydata do Pokojowej Nagrody Nobla. Sprawa jest świeża, głośna i mocno symboliczna, bo dotyka nie tylko samego Trumpa, ale też stosunku polskiej lewicy do USA, globalnej polityki i aktualnego układu sił.      Po co to wszystko?      Czarzasty nie próbował kluczyć. Wprost stwierdził, że Donald Trump nie zasługuje na takie wyróżnienie i że nie widzi podstaw, by go w jakikolwiek sposób wspierać. Argumentacja była klasyczna dla lewicy: kontrowersyjna prezydentura, podważanie instytucji demokratycznych, konflikty międzynarodowe i styl polityki oparty na konfrontacji.      Formalnie wszystko się zgadza - Pokojowa Nagroda Nobla ma nagradzać działania na rzecz pokoju, dialogu i stabilizacji. Problem w tym, że w polityce międzynarodowej liczy się nie tylko definicja, ale też moment i kontekst, a jest on na tyle ważny...