Przejdź do głównej zawartości

KONIEC DARMOWYCH LEKÓW DLA EMERYTÓW - I DOBRZE

Rząd Donalda Tuska, ustami minister Sobierańskiej-Grendy, przekazał, że zamierza uciąć finansowanie z budżetu państwa niektórych leków. Decyzja ta miałaby przynieść budżetowi państwa oszczędności rzędu od 0,5 do 2 mld złotych.

Mówimy tutaj o lekach, które mimo że mają swój tańszy zamiennik zawierający tę samą substancję czynną są nadal refundowane, choć różnica w ich cenie sięga nawet sześciokrotności. Oznacza to, że mając do wyboru dwa leki o takim samym lub zbliżonym składzie, z których jeden kosztuje np. 300 zł, a drugi 50 zł, ten droższy nie będzie już podlegał refundacji.


Jeśli jednak pacjent zdecyduje, że woli zażywać lek droższy, będzie on podlegał refundacji w taki sposób, że od jego ceny odejmie się cenę tańszego zamiennika, a różnicę pacjent będzie musiał dopłacić. Wracając do wcześniejszego przykładu: jeśli pacjent zechce kupić lek za 300 zł, zapłaci 250 zł.


Rząd w końcu zrobił coś dobrego.

Czy to dobry pomysł? Oczywiście, że tak. Nie ma powodu, dla którego państwo - czyli podatnik - miałoby płacić więcej za produkt dostępny w niższej cenie. To krok w bardzo dobrym kierunku. Musimy wreszcie zrozumieć, że po prostu nie stać nas na taką politykę socjalną, jaką prowadzimy obecnie.


W polityce rozdawnictwa jesteśmy na poziomie krajów Zachodu, a w wielu innych kwestiach bardzo często od nich odstajemy. Każdy emeryt, który uważa, że leki powinny być refundowane w całości, a 13 i 14 emerytura mu się po prostu należą, powinien wiedzieć, że polityka socjalna prowadzona obecnie wobec niego przez państwo przyczynia się do tego, że jego wnuki będą musiały spłacać ogromne długi. Niech każdy dziadek i każda babcia zastanowią się, czy właśnie tego chcą dla swoich wnuków.



Tekst nie ma na celu nikogo urazić.


Popularne posty z tego bloga

SAFE - ZAMACH NA NASZĄ SUWERENNOŚĆ

N a platformie „X” doszło do potyczki słownej między europosłem PIS Danielem Obajtkiem, a rzecznikiem rządu Adamem Szłapką.  Chodziło o to, czy w programie SAFE znajdują się kamienie milowe. Rzecznik Szłapka zarzucił Danielowi Obajtkowi kłamstwo. Co innego mówi nam jednak zawartość uzasadnienia rządowego projektu ustawy.     Politycy koalicji rządzącej przekonują, że Polska powinna wejść do programu SAFE. Uzasadniają to ogromem korzyści, jakie będą nas czekały po skorzystaniu z unijnych pieniędzy.  Unia nie może dać pieniędzy, bo ich nie ma!  No właśnie, ale skąd Unia Europejska będzie pozyskiwać te mistyczne fundusze? SAFE to zwyczajny dług, a nie bezzwrotna dotacja . UE weźmie kredyt w wysokości do 150 mld euro (czyli ok. 630 mld zł). Pieniądze te będą następnie przekazywane państwom członkowskim, które będą musiały go spłacić. Na Polskę miałoby przypaść 30 proc. całości budżetu, czyli 44 mld euro. Daniel Obajtek zarzuca, że zawarte w programie kamieni...

WYGRANI I PRZEGRANI 2025 ROKU

            J ako, że każdy robi podsumowanie tego roku nie możemy być gorsi, a więc oto nasz ranking trzech największych wygranych i trzech największych przegranych roku 2025. Wygrani: Miejsce 1 - Karol Nawrocki      Ten wybór wydaje się być oczywisty, Karol Nawrocki został prezydentem mimo tego, że tych wyborów wygrać nie mógł. Ciągle afery w czasie kampanii i do tego kontrkandydat który był uważany za pewniaka do wygrania tych wyborów od 2020 r. Oczywiście można powiedzieć, że wygrał minimalną przewagą, ale jednak wygrał, a teraz nie dość, że sondaże wskazują na wzrost jego poparcia, to wyrasta nam on na nowego przywódcę polskiej prawicy. Miejsce 2 - Grzegorz Braun      Po wyjściu/wywaleniu z Konfederacji wszyscy myśleli, że to koniec Grzegorza Brauna w polskiej polityce i będzie on skazany na spoczywanie w okolicy 3%, a jednak wybory prezydenckie i jego genialny (bo tak trzeba go nazwać), wynik pokazują nam, że polsk...

TOWARZYSZ WŁODEK

W łodzimierz Czarzasty znów znalazł się w centrum politycznej burzy, tym razem po jednoznacznej odmowie poparcia Donalda Trumpa jako kandydata do Pokojowej Nagrody Nobla. Sprawa jest świeża, głośna i mocno symboliczna, bo dotyka nie tylko samego Trumpa, ale też stosunku polskiej lewicy do USA, globalnej polityki i aktualnego układu sił.      Po co to wszystko?      Czarzasty nie próbował kluczyć. Wprost stwierdził, że Donald Trump nie zasługuje na takie wyróżnienie i że nie widzi podstaw, by go w jakikolwiek sposób wspierać. Argumentacja była klasyczna dla lewicy: kontrowersyjna prezydentura, podważanie instytucji demokratycznych, konflikty międzynarodowe i styl polityki oparty na konfrontacji.      Formalnie wszystko się zgadza - Pokojowa Nagroda Nobla ma nagradzać działania na rzecz pokoju, dialogu i stabilizacji. Problem w tym, że w polityce międzynarodowej liczy się nie tylko definicja, ale też moment i kontekst, a jest on na tyle ważny...