Przejdź do głównej zawartości

4:45 NA WESTERPLATTE

1 września 1939 roku, o godzinie 4:45, niemiecki pancernik szkolny „Schleswig-Holstein”, zacumowany w Gdańsku pod pretekstem kurtuazyjnej wizyty, otworzył ogień do polskiej Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte. Ten moment przeszedł do historii jako pierwsze strzały II wojny światowej – konfliktu, który w ciągu kolejnych sześciu lat pochłonie życie kilkudziesięciu milionów ludzi na całym świecie.

    Atak nie był zaskoczeniem dla polskich władz wojskowych, choć jego skala i moment wybuchu wciąż budziły niepewność. Napięcie między III Rzeszą a Polską narastało od miesięcy – Niemcy domagały się m.in. przyłączenia Wolnego Miasta Gdańska oraz budowy eksterytorialnej autostrady przez Pomorze. Odrzucenie tych żądań przez Polskę, wspierane gwarancjami sojuszniczymi Wielkiej Brytanii i Francji, stało się jednym z bezpośrednich pretekstów do agresji.

Źródło: Haine CC 3.0 bez zmian

Plan „Fall Weiss” i przebieg inwazji

    Niemiecka agresja na Polskę została przeprowadzona zgodnie z planem operacyjnym o kryptonimie „Fall Weiss” (Plan Biały). Wojska niemieckie natarły z trzech kierunków – z Pomorza Zachodniego i Prus Wschodnich na północy, z terenu Śląska i Moraw na południu oraz z głębi Niemiec na zachodzie – realizując koncepcję manewrowej wojny błyskawicznej, znanej później jako Blitzkrieg. Nowoczesne jednostki pancerne i zmotoryzowane, wspierane intensywnymi nalotami Luftwaffe, miały doprowadzić do szybkiego okrążenia i rozbicia głównych sił polskich jeszcze przed Wisłą.

    Polska armia, mimo mobilizacji i determinacji żołnierzy, nie była w stanie skutecznie przeciwstawić się przewadze technologicznej i liczebnej przeciwnika. Sytuację dodatkowo pogorszyła agresja Związku Radzieckiego, który 17 września 1939 roku, zgodnie z tajnymi ustaleniami paktu Ribbentrop-Mołotow, wkroczył na wschodnie tereny Rzeczypospolitej. Polska znalazła się w kleszczach dwóch totalitarnych mocarstw.

Westerplatte - symbol oporu

    Choć Wojskowa Składnica Tranzytowa na Westerplatte była obiektem o niewielkim znaczeniu strategicznym, jej obrona nabrała ogromnego znaczenia symbolicznego. Garnizon liczący nieco ponad 200 żołnierzy pod dowództwem majora Henryka Sucharskiego (a od pewnego momentu faktycznie dowodzony przez kapitana Franciszka Dąbrowskiego) stawił opór znacznie liczniejszym siłom niemieckim, wspieranym artylerią okrętową, lotnictwem oraz oddziałami szturmowymi.

    Obrońcy, mimo przygniatającej przewagi wroga i braku realnej nadziei na odsiecz, bronili placówki przez siedem dni – do 7 września 1939 roku. Wielokrotne ataki piechoty morskiej i wsparcie ogniowe „Schleswig-Holsteina” nie zdołały złamać oporu garnizonu. Decyzja o kapitulacji zapadła dopiero wtedy, gdy wyczerpały się możliwości dalszej obrony – zabrakło amunicji, żywności i wody, a liczba rannych stale rosła.

    Postawa obrońców Westerplatte szybko stała się jednym z najważniejszych symboli polskiego oporu wobec agresji – synonimem determinacji i honoru w obliczu przeważających sił wroga. Do dziś miejsce to pozostaje ważnym punktem na mapie pamięci narodowej, a rocznicowe obchody 1 września gromadzą co roku przedstawicieli władz państwowych, kombatantów oraz mieszkańców Trójmiasta i całego kraju.

Znaczenie i konsekwencje

    Kampania wrześniowa 1939 roku, mimo klęski militarnej, pokazała, że Polska nie skapitulowała bez walki. Opór trwał znacznie dłużej, niż zakładali niemieccy stratedzy – ostatnie regularne jednostki Wojska Polskiego walczyły jeszcze w początkach października, a Polskie Państwo Podziemne oraz Polskie Siły Zbrojne na Zachodzie kontynuowały walkę przez całą wojnę, aż do jej zakończenia w 1945 roku.

    Wrzesień 1939 roku pozostaje w polskiej pamięci zbiorowej momentem szczególnym – początkiem najtragiczniejszego rozdziału w historii XX-wiecznej Polski, ale też dowodem na to, że mimo przeważających sił agresora, naród potrafił stawić opór w obronie własnej suwerenności.
 
Tekst nie ma na celu nikogo urazić.

Popularne posty z tego bloga

SAFE - ZAMACH NA NASZĄ SUWERENNOŚĆ

N a platformie „X” doszło do potyczki słownej między europosłem PIS Danielem Obajtkiem, a rzecznikiem rządu Adamem Szłapką.  Chodziło o to, czy w programie SAFE znajdują się kamienie milowe. Rzecznik Szłapka zarzucił Danielowi Obajtkowi kłamstwo. Co innego mówi nam jednak zawartość uzasadnienia rządowego projektu ustawy.     Politycy koalicji rządzącej przekonują, że Polska powinna wejść do programu SAFE. Uzasadniają to ogromem korzyści, jakie będą nas czekały po skorzystaniu z unijnych pieniędzy.  Unia nie może dać pieniędzy, bo ich nie ma!  No właśnie, ale skąd Unia Europejska będzie pozyskiwać te mistyczne fundusze? SAFE to zwyczajny dług, a nie bezzwrotna dotacja . UE weźmie kredyt w wysokości do 150 mld euro (czyli ok. 630 mld zł). Pieniądze te będą następnie przekazywane państwom członkowskim, które będą musiały go spłacić. Na Polskę miałoby przypaść 30 proc. całości budżetu, czyli 44 mld euro. Daniel Obajtek zarzuca, że zawarte w programie kamieni...

WYGRANI I PRZEGRANI 2025 ROKU

            J ako, że każdy robi podsumowanie tego roku nie możemy być gorsi, a więc oto nasz ranking trzech największych wygranych i trzech największych przegranych roku 2025. Wygrani: Miejsce 1 - Karol Nawrocki      Ten wybór wydaje się być oczywisty, Karol Nawrocki został prezydentem mimo tego, że tych wyborów wygrać nie mógł. Ciągle afery w czasie kampanii i do tego kontrkandydat który był uważany za pewniaka do wygrania tych wyborów od 2020 r. Oczywiście można powiedzieć, że wygrał minimalną przewagą, ale jednak wygrał, a teraz nie dość, że sondaże wskazują na wzrost jego poparcia, to wyrasta nam on na nowego przywódcę polskiej prawicy. Miejsce 2 - Grzegorz Braun      Po wyjściu/wywaleniu z Konfederacji wszyscy myśleli, że to koniec Grzegorza Brauna w polskiej polityce i będzie on skazany na spoczywanie w okolicy 3%, a jednak wybory prezydenckie i jego genialny (bo tak trzeba go nazwać), wynik pokazują nam, że polsk...

TOWARZYSZ WŁODEK

W łodzimierz Czarzasty znów znalazł się w centrum politycznej burzy, tym razem po jednoznacznej odmowie poparcia Donalda Trumpa jako kandydata do Pokojowej Nagrody Nobla. Sprawa jest świeża, głośna i mocno symboliczna, bo dotyka nie tylko samego Trumpa, ale też stosunku polskiej lewicy do USA, globalnej polityki i aktualnego układu sił.      Po co to wszystko?      Czarzasty nie próbował kluczyć. Wprost stwierdził, że Donald Trump nie zasługuje na takie wyróżnienie i że nie widzi podstaw, by go w jakikolwiek sposób wspierać. Argumentacja była klasyczna dla lewicy: kontrowersyjna prezydentura, podważanie instytucji demokratycznych, konflikty międzynarodowe i styl polityki oparty na konfrontacji.      Formalnie wszystko się zgadza - Pokojowa Nagroda Nobla ma nagradzać działania na rzecz pokoju, dialogu i stabilizacji. Problem w tym, że w polityce międzynarodowej liczy się nie tylko definicja, ale też moment i kontekst, a jest on na tyle ważny...