Przejdź do głównej zawartości

CENY PALIW OBALĄ RZĄD TUSKA?

W ostatnim czasie głównym tematem rozmów tzw. „zwykłych Polaków” stały się ceny na stacjach benzynowych. Sytuacja w cieśninie Ormuz, konflikt na Bliskim Wschodzie i koniec programu CPN (Ceny Paliw Niżej) odbijają się znacząco na naszych portfelach. Ceny, które w niedługiej perspektywie mogą przekroczyć nawet 10 zł, są czymś, o czym mówimy jako o scenariuszu bardzo prawdopodobnym. Jeszcze niedawno takie prognozy byłyby uznane za niepoważne, dzisiaj jednak jest to raczej kwestia czasu.

Ceny na stacjach benzynowych rosną, co przełoży się także na ceny produktów w sklepach. Rosnące koszty transportu produktów będą systematycznie uszczuplały nasz budżet, a w perspektywie zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia mogą wiązać się z tym, że znowu będziemy mogli mówić o „najdroższych świętach w historii”.

Rosnące ceny nie uderzają tylko w nasze portfele, ale także w poparcie dla partii rządzących. W myśl zasady, że koniec końców wyborcy głosują portfelami, poparcie dla rządu Donalda Tuska będzie konsekwentnie spadać. Problem ten nie tyczy się jednak tylko „naszego” Donalda. Za oceanem Amerykanie mówią o tym samym problemie – rosnące ceny na stacjach benzynowych dotkliwie uszczuplają ich rodzinne budżety. Jest to o tyle wyjątkowa sytuacja, że w USA kultura jeżdżenia samochodem jest o wiele bardziej rozwinięta niż w Europie. Poza turystycznymi miejscami, takimi jak Manhattan, głównym środkiem transportu są właśnie samochody, których eksploatacja będzie kosztować Amerykanów coraz więcej.

Dla Donalda Trumpa jest to problem o tyle poważny, że w USA zbliżają się wybory połówkowe do Kongresu, które mogą zaważyć na jego przyszłości w Białym Domu. I tak, jak na początku swojej kadencji Trump rozpoczął politykę pod hasłem „Drill, baby, drill”, tak teraz okazuje się, że najbardziej drenowane są kieszenie zwykłych obywateli, zarówno w Ameryce, jak i w Polsce.



Tekst nie ma na celu nikogo urazić.


Popularne posty z tego bloga

SAFE - ZAMACH NA NASZĄ SUWERENNOŚĆ

N a platformie „X” doszło do potyczki słownej między europosłem PIS Danielem Obajtkiem, a rzecznikiem rządu Adamem Szłapką.  Chodziło o to, czy w programie SAFE znajdują się kamienie milowe. Rzecznik Szłapka zarzucił Danielowi Obajtkowi kłamstwo. Co innego mówi nam jednak zawartość uzasadnienia rządowego projektu ustawy.     Politycy koalicji rządzącej przekonują, że Polska powinna wejść do programu SAFE. Uzasadniają to ogromem korzyści, jakie będą nas czekały po skorzystaniu z unijnych pieniędzy.  Unia nie może dać pieniędzy, bo ich nie ma!  No właśnie, ale skąd Unia Europejska będzie pozyskiwać te mistyczne fundusze? SAFE to zwyczajny dług, a nie bezzwrotna dotacja . UE weźmie kredyt w wysokości do 150 mld euro (czyli ok. 630 mld zł). Pieniądze te będą następnie przekazywane państwom członkowskim, które będą musiały go spłacić. Na Polskę miałoby przypaść 30 proc. całości budżetu, czyli 44 mld euro. Daniel Obajtek zarzuca, że zawarte w programie kamieni...

WYGRANI I PRZEGRANI 2025 ROKU

            J ako, że każdy robi podsumowanie tego roku nie możemy być gorsi, a więc oto nasz ranking trzech największych wygranych i trzech największych przegranych roku 2025. Wygrani: Miejsce 1 - Karol Nawrocki      Ten wybór wydaje się być oczywisty, Karol Nawrocki został prezydentem mimo tego, że tych wyborów wygrać nie mógł. Ciągle afery w czasie kampanii i do tego kontrkandydat który był uważany za pewniaka do wygrania tych wyborów od 2020 r. Oczywiście można powiedzieć, że wygrał minimalną przewagą, ale jednak wygrał, a teraz nie dość, że sondaże wskazują na wzrost jego poparcia, to wyrasta nam on na nowego przywódcę polskiej prawicy. Miejsce 2 - Grzegorz Braun      Po wyjściu/wywaleniu z Konfederacji wszyscy myśleli, że to koniec Grzegorza Brauna w polskiej polityce i będzie on skazany na spoczywanie w okolicy 3%, a jednak wybory prezydenckie i jego genialny (bo tak trzeba go nazwać), wynik pokazują nam, że polsk...

TOWARZYSZ WŁODEK

W łodzimierz Czarzasty znów znalazł się w centrum politycznej burzy, tym razem po jednoznacznej odmowie poparcia Donalda Trumpa jako kandydata do Pokojowej Nagrody Nobla. Sprawa jest świeża, głośna i mocno symboliczna, bo dotyka nie tylko samego Trumpa, ale też stosunku polskiej lewicy do USA, globalnej polityki i aktualnego układu sił.      Po co to wszystko?      Czarzasty nie próbował kluczyć. Wprost stwierdził, że Donald Trump nie zasługuje na takie wyróżnienie i że nie widzi podstaw, by go w jakikolwiek sposób wspierać. Argumentacja była klasyczna dla lewicy: kontrowersyjna prezydentura, podważanie instytucji demokratycznych, konflikty międzynarodowe i styl polityki oparty na konfrontacji.      Formalnie wszystko się zgadza - Pokojowa Nagroda Nobla ma nagradzać działania na rzecz pokoju, dialogu i stabilizacji. Problem w tym, że w polityce międzynarodowej liczy się nie tylko definicja, ale też moment i kontekst, a jest on na tyle ważny...