Ileż to lamentów i przemówień wygłoszono na temat tego, że nie godzi się, aby w Trybunale Konstytucyjnym zasiadali nominaci partyjni i politycy. I wiecie co? Tak, rzeczywiście nie godzi się, żeby tak było, ale tym bardziej nie godzi się zachowywać jak zwykły oszust i kłamca, który najpierw obiecuje swoim wyborcom odpolitycznienie wymiaru sprawiedliwości, a po zdobyciu władzy robi dokładnie to, nad czym jeszcze niedawno tak bardzo ubolewał.
Maciej Berek – bo o niego się rozchodzi – może i jest najlepszym prawnikiem, ale absolutnie nie powinien zasiadać w Trybunale Konstytucyjnym. Żaden minister nie powinien w nim zasiadać i to nie jest sprawa podlegająca dyskusji. Tak było, jest i będzie – niestety tylko w opozycji. Platforma, gdy była w opozycji, krytykowała upolitycznienie wymiaru sprawiedliwości przez PiS; gdy rządzi, sama je upolitycznia. Podobnie było z PiS-em: gdy rządził, upolityczniał sądownictwo, a teraz, będąc w opozycji, mężnie krytykuje upolitycznianie sądownictwa.
Nawet najbardziej radykalne z uśmiechających się organizacji wyraziły sprzeciw wobec tego, co robi rząd Donalda Tuska. Nawet KOD (Komitet Obrony Demokracji) wyraził swoje niezadowolenie z kandydatury ministra Macieja Berka na sędziego TK. Ludzie, którzy maszerowali w „obronie wolnych sądów” i zakładali koszulki z napisem „KonsTYtucJA”, dziś okazali się frajerami, których Donald Tusk zwyczajnie oszukał. Waldemar Żurek – jeszcze jako sędzia – także protestował, zakładając w ramach tego protestu koszulkę „KonsTYtucJA”. Co dziś z tego zostało? Nic. Dziś każdy, kto zagłosował za kandydaturą Macieja Berka, również może założyć koszulkę – tylko nieco inną: nie „KonsTYtucJA”, a „ProsTYtucJA”. Bo to, co dzisiaj pokazali wszyscy ci „obrońcy demokracji”, to obraz prawniczej prostytucji, a nie niezależnych sądów.
Tekst nie ma na celu nikogo urazić.