19-latek w Ostrołęce, 15-latek w Leszczydole-Nowinach pod Wyszkowem oraz 76 osób zatrzymanych w całym kraju, jedna 37-letnia kobieta zabita – to są realia ostatnich dni i skutki lat ogromnych zaniedbań.
Dramatyczne wydarzenia, z jakimi mieliśmy do czynienia w ostatnich trzech dniach, zostały opisane bardzo szczegółowo przez wiele różnych portali, gazet i telewizji, więc nie będę robił tego tutaj znowu. Postaram się podejść do sprawy od strony podstawowego pytania: dlaczego?
Z góry zaznaczam, że nie jestem żadnym psychologiem ani specjalistą – mam nadzieję, że takie fachowe artykuły się jeszcze pojawią – więc nie należy brać tego, co tu napiszę, za prawdę objawioną, tylko za opinię człowieka, który zwyczajnie obawia się o to, w jakim kierunku idzie polska młodzież. Nie chcę też, żeby ten artykuł był napchany niepotrzebnym patosem, ale temat jest też na tyle poważny, że nie wypada go bagatelizować.
Proste odpowiedzi na złożone pytania
Premier Donald Tusk niezwykle łatwo zdiagnozował powody niepokojącego zachowania młodzieży oraz jeszcze łatwiej znalazł na nie receptę. Jak zawsze w takich przypadkach usłyszeliśmy o szkodliwości gier i internetowych filmików. Problem jednak jest bardziej złożony, bo, jak często się zdarza, to nie substancja, a dawka jest szkodliwa. Ani gry, ani internetowe filmiki nie powodują, że dziecko zaczyna naśladować bohaterów takich gier i filmów. Problem pojawia się jednak wtedy, kiedy dziecko nie ma bardzo widocznej granicy pomiędzy światem wirtualnym a rzeczywistym. Gry wideo są obecne w kulturze masowej od jakiegoś czasu, z tą różnicą, że kiedyś były one jedną z form spędzania wolnego czasu przez młodzież, a dziś stają się jedyną formą – to samo tyczy się internetu. Dziecko przede wszystkim musi mieć konkurencyjną alternatywę.
Przestrzeń dla młodzieży
Często narzeka się, że „dzisiejsza młodzież to tylko w domu siedzi”. Narzekają najczęściej ci, którzy pamiętają swoją młodość spędzoną na podwórku pod blokiem. Tylko niech ci wszyscy ludzie zobaczą, jak wyglądały te podwórka, kiedy oni się na nich bawili, a jak wyglądają dzisiaj. Kiedyś był to kawałek trawnika, klepisko albo plac wyłożony betonowymi płytami, a dziś jest to pas zieleni, na który nie można wchodzić, obrośnięty jakimiś krzewami, obsypany kamieniami albo korą, z powyznaczanymi chodnikami, gdzie co trzy metry stoi kolejna ławka. Co dzieci i młodzież mają robić na takim podwórku? Siedzieć na ławce? Dzisiaj przestrzeń miejska stała się głównie wypoczynkowa i skierowana do starszego odbiorcy. Dzisiaj grupka młodych chłopaków, chcąca zagrać w piłkę, nie może zrobić tego pod blokiem, a ten mistyczny orlik, który miał być miejscem do spędzania czasu przez młodzież, najczęściej jest ogrodzony siatką, a na zamkniętej furtce wisi tabliczka z zakazem gry w piłkę – i czym taki chłopak ma się zająć w wolnym czasie?
Oparcie w rodzinie
Kolejne zaniedbanie tyczy się rodziców. Rodziców, którzy nie mają czasu dla swoich dzieci. Rodziców, którzy po pracy wracają zmęczeni do domu i nie mają albo siły, albo ochoty spędzić czasu z dzieckiem. Takie dziecko jest pozostawione samo sobie i, w towarzystwie komputera i telefonu, dorasta wychowywane przez obcych, anonimowych ludzi.
Receptą na te problemy z pewnością nie może być wprowadzenie ogólnej cenzury, a takie pomysły już pojawiły się w przestrzeni publicznej. Przede wszystkim powinniśmy zacząć od siebie, od zadania sobie prostego pytania: czy jestem odpowiedzialny/odpowiedzialna za wychowanie własnego dziecka? Bo choć może to zabrzmi trywialnie, ale tak naprawdę wszystko zaczyna się w domu.
Tekst nie ma na celu nikogo urazić.
