Dostaliście już poradnik bezpieczeństwa? Jeżeli nie, to za dużo nie straciliście - może poza kupą śmiechu. Śmiech przy tej lekturze to raczej śmiech przez łzy, bo myśl o tym, że to „dzieło” pochłonęło 45 mln złotych z naszych podatków, na łzy zasługuje jak najbardziej. Cena mogłaby być nieco niższa, bo państwo przeznaczyło początkowo „jedynie” 30 mln złotych na to przedsięwzięcie, ale że zgłosiła się tylko jedna firma, to postawiła swoje warunki i zażądała 45 mln, a rząd na to co? Uradowany zamówił usługę. W takim wypadku zasadnym wydaje się postawienie pytania: kto i z której partii na tym zarobił? Przechodząc do samej treści. Sama idea poinformowania ludzi o tym, jak zachować się w czasie niebezpieczeństwa, może i jest słuszna. Ale nie o tym jest ten poradnik. Bezpieczeństwo jest tu tak rozmyte, że traci jakikolwiek sens. Pierwsza strona wita nas napisem: „Twoje przygotowanie ma znaczenie. Decyzji o rozpoczęciu przygotowań nie odkładaj na później.” Kolejna str...
Poniedziałek - Środa - Piątek